Kształcąc wychowujemy
Program wychowawczy
Publicznego Katolickiego Gimnazjum SPSK w Opolu
dostępny jest tutaj.
Poniżej
przedstawiamy program wychowawczy
Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich
obowiązujący
we wszystkich placówkach szkolnych.
PROGRAM WYCHOWAWCZY
STOWARZYSZENIA
PRZYJACIÓŁ SZKÓŁ
KATOLICKICH
"... b e z e M n i e n i c n i
e m o ż e c i e u c z y n i ć " (J 15, 5c)
Wstęp
1. Bóg Wszechmogący, Stwórca świata i Pan
historii obecny
jest w każdej sekundzie upływającego czasu. Czas to Jego obecność.
2. Wszystkie wydarzenia mające miejsce w czasie niosą nam Jego
obecność, czyli łaskę. Każde wydarzenie, które ma miejsce w
życiu człowieka, to przyjście Boga.
3. Bóg przychodzi do człowieka w każdej sekundzie jego
życia.
Przez 24 godziny na dobę puka do ludzkiego serca i oczekuje na
przyjęcie. Pragnie wypełnić je swoją łaską.
4. Człowiek w odpowiedzi na to nieustanne przychodzenie Boga powinien
podejmować stały wysiłek otwierania coraz pełniej swojego serca przed
Nim.
5. Praca wychowawcza powinna mieć przede wszystkim na uwadze pomoc w
odkrywaniu pełnej miłości obecności Boga oraz pomoc w otwieraniu serca
na tę Obecność.
6. Człowiek otwiera się na łaskę poprzez okazywaną Bogu skruchę i
wdzięczność. Każde wydarzenie niech będzie okazją do obudzenia w sobie
i w innych wdzięczności lub skruchy wobec Boga.
7. Każde wydarzenie, niezależnie od tego, czy oceniamy je jako dobre,
czy złe, jest dobrym materiałem do pracy wychowawczej, ponieważ:
"Bóg we wszystkich okolicznościach naszego życia wychodzi ku
nam
ze swoją łaską, miłością, przebaczeniem. Każda więc sytuacja może
prowadzić nas ku nawróceniu. Ostatecznie nie jest przecież
ważne, w jakich warunkach poznajemy Bożą miłość (...) Wszystkie więc
sytuacje, w jakich poznajemy tę najważniejszą prawdę - że
Bóg
jest miłością (1J 4,8) - są zawsze najlepsze".1
8. Przedstawione w Programie kalendarium szkolne zawiera nieliczne
wydarzenia z całego mnóstwa zdarzeń składających się na
życie
szkoły. Skupienie się tylko na nich w pracy wychowawczej byłoby
niepowetowaną stratą. Tworząc kalendarium szkolne pragniemy pomagać
każdemu członkowi społeczności szkolnej w:
- odkrywaniu obecności Chrystusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego w
historii szkoły i związaniu się z Nim,
- otwieraniu swojego serca na łaskę Bożą poprzez kształtowanie wobec
Boga postawy wdzięczności i skruchy,
- rozbudzeniu życia modlitewnego i sakramentalnego, które
wyraża
się przede wszystkim w pielęgnowaniu medytacji i adoracji oraz
sakramentu pokuty i Eucharystii,
- integralnej formacji ludzkiej.
9. Program ten jest próbą odpowiedzi na nauczanie
Magisterium
Kościoła, dotyczące wychowania chrześcijańskiego w szkole katolickiej,
a szczególnie próbą podjęcia myśli Soboru
Watykańskiego
II wyrażonej w Deklaracji o wychowaniu chrześcijańskim: "Nie mniej niż
inne szkoły zdąża ona [szkoła katolicka] do celów
kulturalnych i
do prawdziwie ludzkiej formacji młodzieży. Właściwością zaś jej jest
to, że stwarza w społeczności szkolnej atmosferę przesiąkniętą
ewangelicznym duchem wolności i miłości, dopomaga młodzieży, aby w
rozwijaniu własnej osobowości wzrastała zarazem wedle nowego
stworzenia, którym stała się przez chrzest, a całą ludzką
kulturę porządkuje ostatecznie zgodnie z orędziem zbawienia, tak aby
poznanie, które wychowankowie stopniowo zdobywają odnośnie
do
świata, życia i człowieka, było oświetlone wiarą".2
10. W Programie tym mówi się o dwóch podmiotach
jednakowo
ważnych - nauczycielu i uczniu. Chodzi o to, żeby przez prowadzenie
szkoły służyć ich autentycznemu dobru. Szkoła jest tylko przedmiotem,
środkiem, rzeczą, która ma służyć człowiekowi. Prymat osoby
nad
rzeczą i działaniem to fundament tego Programu.
Rola środowiska szkolnego
11. Szkoła powinna być wspólnotą. Wspólnotowego
wymiaru
szkoły domaga się natura człowieka, natura wychowania, a także natura
wiary. Wiara człowieka rodzi się i wzrasta w spotkaniu z osobami i
wspólnotami żyjącymi wiarą. W środowisku, w
którym
Bóg jest Wielkim Nieobecnym lub niechętnie przyjmowanym
intruzem, przekazywanie wiary jest niezwykle trudne, a czasami wręcz
niemożliwe.
12. O chrześcijańskim charakterze środowiska szkolnego nie tyle
decydują założenia, programy i ich treści, co poszczególni
członkowie społeczności szkolnej - uczniowie, rodzice, nauczyciele,
dyrektorzy. Na ile ich sposób myślenia, chęci i działania
odwołują się do zasad i wartości Ewangelii, na tyle może zaistnieć
ewangeliczne środowisko wychowawcze w szkole, w którym uczeń
czuje się zaproszonym do wiary.
13. "Od pierwszego dnia pobytu w szkole katolickiej uczeń powinien mieć
wrażenie, że znajduje się w nowym środowisku, przepojonym światłem
wiary. (...) Wszyscy powinni w szkole katolickiej odczuć żywą obecność
Jezusa Mistrza, który tak dzisiaj, jak i zawsze kroczy po
drogach historii, który jest jedynym Nauczycielem i
doskonałym
Człowiekiem. W Nim wszystkie wartości ludzkie odnajdują swój
pełny wyraz. (...) Symbol krzyża w środowisku będzie przypominał
wszystkim, wychowawcom i uczniom, o tej wyraźnej i bliskiej obecności
Chrystusa "Mistrza", który na krzyżu przekazał nam
najważniejszą
i najpełniejszą naukę".3
14. Główna odpowiedzialność za tworzenie autentycznie
chrześcijańskiego środowiska wychowawczego w szkole spoczywa na
wychowawcach - tak na konkretnych osobach, jak i na całej
wspólnocie. To oni tak naprawdę stanowią program wychowawczy
szkoły, a ich świadectwo jest konkretnym przykładem dla większości
uczniów odnośnie realizacji powołania. Nauczyciele, a nade
wszystko wychowawcy klas, powinni być przedmiotem
szczególnej
duszpasterskiej troski prefekta szkoły i samej szkoły. Szkoła powinna
troszczyć się o rozwój intelektualny i duchowy swoich
nauczycieli.
15. Niezastąpiona rola w tworzeniu ewangelicznego środowiska
wychowawczego w szkole przypada rodzicom. "Wybrawszy szkołę katolicką
dla swoich dzieci, nie są oni zwolnieni z obowiązku wychowania ich po
chrześcijańsku. Zobowiązani są oni współpracować czynnie z
tym
wychowywaniem; i ta współpraca wymaga z jednej strony
podtrzymywania i popierania wysiłku wychowawczego podejmowanego przez
szkołę katolicką, a z drugiej - czuwania nad tym , by ta szkoła była
wierna zasadom wychowania chrześcijańskiego".4
16. Dom, rodzina to środowiska, w których człowiek znajduje
optymalne warunki dla swojego rozwoju. Potrzeba, aby szkoła - zwłaszcza
podstawowa - posiadała cechy szczęśliwego domu. Będzie temu sprzyjać
spontaniczność kontaktów, wzajemne zaufanie, bliski i ciepły
klimat środowiska rodzinnego, przyjazna uczniowi atmosfera miłości i
wolności, włączenie we wspólnotę Kościoła, otwarcie na
społeczeństwo i jego potrzeby. Odkrywając autentyczność środowiska
szkolnego, uczniowie uczynią go swoim drugim domem. Jest to
szczególnie ważne dla wychowanków nie
posiadających
szczęśliwych środowisk rodzinnych.
17. Zdrowy dom kipi intensywnością wzajemnych kontaktów
pomiędzy
członkami rodziny, z drugiej strony jest miejscem spotkań z innymi
ludźmi. Jest w nim czas na pracę i na odpoczynek. Podobnie powinno być
w szkole. Są w niej warunki i czas na przeżywanie wewnętrznego życia
wspólnoty szkolnej, powinny być warunki i czas na spotkania
z
innymi ludźmi, nie zawsze zainteresowanymi życiem szkoły. Jest w szkole
czas pracy, powinien być czas odpoczynku, przyjacielskich spotkań ze
sobą po lekcjach. Dobre środowisko sprzyja spotkaniom. Warto się
zatroszczyć, aby w obiektach szkolnych znalazły się miejsca służące
takim spotkaniom.
18. Budowaniu właściwego klimatu środowiska szkolnego służy odpowiednie
rozplanowanie obiektów szkolnych. Powinno być w nich miejsce
na
działalność dydaktyczną, rekreacyjną, sportową i modlitwę. Jeżeli
budynki szkolne są ciasne i niewygodne, niech to nie będzie powodem do
narzekań i pretensji, ale tym większą zachętą dla
wychowawców i
rodziców do stworzenia środowiska szkolnego bogatego w
wartości
duchowe i społeczne. Niech Chrystus, który nas swoim
ubóstwem ubogacił, będzie dla nich wzorem i zachętą do
pozytywnego przyjęcia skromnych warunków materialnych.
Pracując
w najskromniejszych warunkach, zawsze dbajmy o takie wyposażenie szkoły
w pomoce naukowe, aby ich poziom odpowiadał współczesnej
dydaktyce i postępowi technologicznemu.
19. Wspólnota szkolna - jeśli chce być wiarygodna - musi być
otwarta na normalne życie. Musi być w niej miejsce na ideały, cnoty i
pozytywne wzorce, które uskrzydlają młodych, rodzą w nich
entuzjazm, warunkują prawidłowe wzrastanie, pozwalają na odkrycie
własnej wewnętrznej siły i otrzymanych od Boga zdolności, umożliwiają
właściwą orientację w życiu. "Kierowanie się jedynie wzniosłymi
ideałami przeszkadza [jednak] w obcowaniu z prawdziwymi, poranionymi
ludźmi"5 i dlatego nie wystarcza do zbudowania rzeczywistej
wspólnoty, która jest miejscem nie tylko radości,
ale i
przebaczenia. Gotowość do przebaczenia zakłada we wspólnocie
miejsce na słabość, upadek, błąd, pomyłkę, rozczarowanie,
zawód
czy niepowodzenie, co pozwala człowiekowi na bycie swobodnym,
autentycznym, prawdziwym. Obecność we wspólnocie
różnych
przejawów ludzkiej słabości pozwala Bogu odbudowywać
zaistniałe
ruiny i tworzyć nowe jakości.
20. Jeżeli wspólnota jest chora i niedomaga, jeżeli zaczyna
się
dziać w niej źle, a jej członkowie są niezadowoleni i zaczynają
narzekać, należy "wsłuchać się w głos szczekających we
wspólnocie psów i rozpocząć poszukiwania ukrytego
w niej
skarbu. Szczekające psy zmuszą nas do tego, byśmy zrezygnowali z
naszych idealnych wyobrażeń i zmierzyli się z rzeczywistością. Wtedy
uda się nam odkryć wszystkie ukryte w naszej wspólnocie
blokady
i energie. Od tego musimy rozpocząć jej przemianę".6
21. Przeciążanie członków wspólnoty wzniosłymi
ideałami i
narzucanie wspólnocie obrazu, któremu ona wcale
nie
odpowiada, paraliżuje wspólnotę oraz ogranicza tych,
którzy kochają prawdę i zgodnie z nią pragną układać
współżycie z bliźnimi. Odzyskanie autentyzmu i witalności
wspólnoty może się dokonać tylko poprzez stanięcie w
prawdzie.
"Wypieranie winy oraz usprawiedliwianie jej sprawia, że w chorobliwy
sposób przywiązujemy się do historii (...), co powoduje, że
powtarza się ona ciągle na nowo. Jedynie wyznanie wszystkiego, co
wstydliwe, może doprowadzić nas do zbawiennej przyszłości".7
22. Chrześcijańską jakość wspólnoty szkolnej najdokładniej
testuje obecność w niej osób trudnych czy wręcz społecznie
niedostosowanych. "Osoba niedostosowana i trudna przynosi bowiem ze
sobą element prorocki. Wprowadza zamieszanie we wspólnotę,
ponieważ żąda od niej autentyczności. Zbyt wiele wspólnot
opiera
się na marzeniach i pięknych słowach; wciąż się w nich mówi
o
miłości, prawdzie i pokoju ... Niedostosowany, który tam
przychodzi, staje się wymagający. Jego krzyk jest wołaniem prawdy,
czuje bowiem kłamstwo kryjące się za jałowymi sformułowaniami.
Dostrzega rozdźwięk między tym, co się mówi, a tym, czym się
rzeczywiście żyje".8 Wspólnota, która usuwa ze
swego
grona niedostosowanych członków, naraża się poważnie na
społeczny faryzeizm.
23. "W organizacji i rozwoju szkoły katolickiej "jako domu" niezwykłą
pomocą jest świadomość obecności w niej Najświętszej Maryi, Matki i
Nauczycielki Kościoła, która obserwowała wzrost w mądrości i
w
łasce Swego Syna i od początku towarzyszyła Kościołowi w jego zbawczej
misji".9 Pamiętajmy, że Maryja, Pani Nasza Jasnogórska,
Królowa Polski, Matka Kościoła, jest Patronką i Właścicielką
Stowarzyszenia i wszystkich prowadzonych przez Stowarzyszenie
szkół. 1 września 1990 r. na Jasnej Górze, w
obecności i
za zgodą ks. arcybiskupa Stanisława Nowaka, dokonano aktu zawierzenia
pierwszej szkoły - Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego w
Częstochowie, składając w Jej ręce troskę o Dzieło, które
tym
aktem rozpoczęło swoją historię.
24. Wspólnota szkolna ma z całą usilnością dążyć do
przekazywania wartości życiowych i jasnej - opartej na Ewangelii -
koncepcji życia oraz wdrażać swoich członków do podejmowania
proponowanego stylu życia. Będzie to robić skutecznie na tyle, na ile
otoczy troską więź z Chrystusem, który jest jej fundamentem.
Urzeczywistni się to wówczas, kiedy poszczególni
członkowie wspólnoty szkolnej będą odnawiać i pogłębiać
osobistą
łączność z Chrystusem poprzez dokonywanie stałej konfrontacji swoich
działań ze zbawczym Słowem Boga obecnym w Piśmie Świętym, Tradycji,
Liturgii, Sakramentach, a także dokonujących się wydarzeniach.
Uczestnictwo ucznia w wychowaniu
25. "Ponieważ osoba ludzka została stworzona jako rozumna i wolna, nie
można wyobrazić sobie prawdziwego wychowania bez decydującego wkładu
samego podmiotu wychowania, który działa i reaguje dzięki
swej
inteligencji, wolności, woli i skomplikowanej sferze emocjonalnej. W
konsekwencji proces wychowawczy nie postępuje naprzód,
jeżeli
uczeń nie podejmuje współdziałania".10
26. Dobrowolnej aktywności ucznia w procesie wychowawczym domaga się
także sam Program wychowawczy. "Program wychowawczy oparty na
koncepcji, która angażuje dogłębnie osobę, może być
realizowany
tylko przy świadomym i wolnym udziale tych wszystkich,
którzy w
nim uczestniczą. Nie może być nikomu narzucony. Przedstawia się on jako
możliwość, jako "dobra nowina" i stąd może być odrzucony. Dla
urzeczywistnienia go z całą wiernością, szkoła powinna móc
liczyć na jedność intencji i przekonania wszystkich członków
wspólnoty szkolnej". 11
27. Świadome i dobrowolne uczestnictwo ucznia w tak rozumianym procesie
wychowawczym jest koniecznym warunkiem jego powodzenia. Nie może być
ono w żaden sposób czymś wymuszonym, ale dobrowolnym wyborem
ucznia, dokonanym w pełnej wolności. Domaga się tego godność
wychowanka, ale dla wychowawcy jest to trudne zadanie. Wysiłek
zmierzający do pozyskania ucznia dla prowadzonej w szkole pracy
wychowawczej wymaga od nauczycieli dużej dojrzałości i pochłania wiele
czasu. Pozwoli jednak szkole oddziaływać na uczniów w
sposób głęboki i trwały. Wszystko, co wymuszone, jest bowiem
nietrwałe.
28. Najgłębszą motywację do zaangażowania w realizację dobra
wspólnego, jakim jest plan wychowawczy szkoły, uczeń czerpie
z
wiary, w świetle której żaden czyn ludzki nie jest obojętny
wobec Boga i sumienia. To wola Boga i nakaz sumienia każą mu rzetelnie
i uczciwie pracować, słuchać i szanować pracowników szkoły,
okazywać lojalność i miłość kolegom, być wdzięcznym, uprzejmym, dobrym,
prawdomównym, szczerym i odpowiedzialnym. Dlatego pomoc w
kształtowaniu prawego sumienia jest niezwykle skutecznym sposobem
otwierania wychowanka na aktywne uczestnictwo w urzeczywistnianiu
Programu wychowawczego.
29. Przychodząc do szkoły, chodząc po salach i korytarzach uczeń nie
tyle szuka wiedzy, co miłości. Jeżeli wychowawcy zaspokoją tę jego
najbardziej fundamentalną potrzebę, kiedy będą kochać swoich
uczniów i konsekwentnie, pomimo zawodów, okazywać
im
miłość - poprzez słowa, zachętę, pomoc, radę, przyjacielską uwagę -
szybko zdobędą ich zaufanie i uczynią uległymi, co pozwoli ich
poprowadzić po linii właściwej dla Programu wychowawczego.
30. "Uczeń, który osiągnął już wystarczający poziom
intelektualny, powinien zostać zaproszony do wzięcia udziału w
określaniu projektu planu wychowawczego szkoły, oczywiście nie po to,
by ustalić jego cele, ale by wskazać na jak najlepsze sposoby
działania. Uczynić odpowiedzialnym i okazać zaufanie, prosić o radę i
pomoc dla wspólnego dobra to czynniki, które
pobudzają do
wdzięczności i przyczyniają się do przezwyciężenia obojętności i
inercji. Uczeń chętnie będzie się włączał w proces wychowawczy, gdy
zauważy, że projekt ma na celu jedynie jego osobową dojrzałość".12
31. Synteza kultury, wiary i życia, ku której ma prowadzić
praca
dydaktyczna i wychowawcza szkoły, urzeczywistnia się w osobie człowieka
tylko na mocy stałego wysiłku nawracania się. Proces nawracania jest
zawsze osobistym wysiłkiem człowieka. Szkoła może jedynie pomagać,
pobudzać, zachęcać, wskazać kierunek, otworzyć na nowe rozwiązania, ale
nie jest w stanie podjąć trudu metanoi za członków swojej
społeczności.
32. "Byłoby ideałem, gdyby każdy dla kształtowania swego wnętrza poddał
się kierownictwu duchowemu. Ono naprawdę prowadzi do lepszego
przyjmowania nauczania religii w szkole, a równocześnie
powoduje
jego dopełnienie".13 Pracujący w szkole kapłani mają obowiązek troski
obecność i rozkwit kierownictwa duchowego wśród
członków
szkolnej społeczności. Najpierw niech sami dla siebie poszukają mądrych
i doświadczonych kierowników, którzy potrafiliby
ukazać
im drogę duchowości nieautorytarnej, która jest istotą
prowadzonego w szkole procesu wychowania. Następnie, poprzez przykład
życia i nauczanie niech zachęcają innych, a nade wszystko
wychowawców i nauczycieli, do podjęcia kierownictwa i
pielęgnowania duchowości nieautorytarnej.
33. Duchowość nieautorytarna prowadzi człowieka ku Bogu poprzez
spotkanie z istotą jego osobowości. Uczy, że ciało, element naszej
ziemskości, słabości i nędzy jest osią zbawienia. "Caro cardo salutis"
(ciało jest osią zbawienia) uczył Tertulian. "Ciało uczy większość z
nas, że jesteśmy małymi ludźmi, a nie wielkimi panami. Dzięki niemu nie
uważamy się za bogów, nie mylimy siebie z Bogiem. Nasza
zwyczajna zależność od istoty, nad którą nie mamy panowania,
od
czegoś obcego i innego; nasza radykalna zależność chroni nas przed
iluzją samowystarczalności właściwej Bogu, przed pokusą pychy,
której ulegli aniołowie, jak również ulegają jej,
na
krótko, tylko niektórzy ludzie, jak na przykład
dyktatorzy, fakirzy i profesorowie. Głód, pragnienie,
potrzeby i
marzenia utwierdzają nas w każdej sekundzie życia, że nie jesteśmy
Bogiem".14
34. Duchowość nieautorytarna każe człowiekowi skonfrontować się ze
swoją istotą, zajrzeć do swego wnętrza pełnego egoizmu, zmysłowości,
namiętności, nieprawości, w otchłań swej marności, ułomności, obłudy,
brudu. Zagłębić się w ciemne rewiry i mrok podświadomości, w podziemne
królestwo cieni, stąpić we własną samotność i smutek, po to,
aby
poznawszy siebie, móc odkryć prawdziwego Boga. "Nie możemy
poznać Chrystusa bez poznania człowieka. Nie możemy pojąć, kim jest
Bóg, nie możemy też uwierzyć w Jego wielkość i Jego miłość
do
nas, jeżeli najpierw nie odkryjemy samych siebie. Gdyby Chrystus kochał
ciebie dlatego, że jesteś wart miłości, nie byłoby w tym nic
szczególnego. (...) Miłość Chrystusa jako Boska agape to
miłość,
która zstępuje z wysoka i kocha to, co jest niegodne, aby
mogło
stać się godne. Im wyraźniej zobaczysz swoją grzeszność, im uczciwiej
przyznasz się do niej, tym lepiej odkryjesz Chrystusa i pełniej
uwierzysz w Niego".15
35. Duchowość nieautorytarna rozpoczyna proces przemiany człowieka od
zniżenia się do tego, co w nim naprawdę tkwi, od poważnego
potraktowania jego potrzeb, zranień i codziennych przeciwności, aby
wprowadzić człowieka w dialog z Bogiem prawdziwym, który w
tym
wszystkim jest obecny, wszystko to umożliwia i przez to wszystko
objawia swoją wolę. Dlatego często pytaj Boga - dlaczego do mnie tak
przemawiasz?; o co Ci chodzi?; co chcesz mi przez to powiedzieć?; jak
powinienem się obchodzić ze skorupami mojego rozbitego życia?
36. Duchowość nieautorytarna odkrywa prawdę o ubóstwie i
nędzy
ludzkiej egzystencji, o ludzkich ograniczeniach i niemocy, aby
pomóc człowiekowi żyć w sposób realistyczny.
"Realnie
jesteśmy żebrakami. Wszystko, co mamy i czym jesteśmy, jest darem i
Bożą jałmużną. (...) Żebrak Boży żyjąc w prawdzie dobrze wie, że sam z
siebie nic nie ma. Wie jednak również, że nie
sposób żyć
na niczym się nie opierając. Dlatego cała jego egzystencja jest
wołaniem - nieustannym, żarliwym przyzywaniem Boga jako jedynego,
realnego oparcia".16
37. "Żebrak jest żebrakiem tylko wtedy, kiedy żebrze. (...) Wszystko
jedno, czy przestałeś żebrać, gdy zbyt zajęła cię praca,
którą
właśnie wykonujesz, czy wtedy, gdy klęczysz i modlisz się. Jeżeli nie
zwracasz się do Boga z pokorną prośbą o miłosierdzie - nie uznajesz w
tym momencie prawdy, że jesteś żebrakiem przed Bogiem"17, a tym samym
tracisz poczucie realizmu i zaczynasz żyć w iluzji.
Rola rodziców
38. "Dom rodzinny jest właściwym miejscem kształtowania
cnót"18,
a rodzice są pierwszymi wychowawcami swoich dzieci. Mają pierwszorzędne
i niezbywalne prawo oraz obowiązek wychowania.
39. Powierzone im przez Stwórcę i Pana życia zadania
wychowawcze wypełniają poprzez:
- "założenie ogniska rodzinnego, w którym panuje czułość,
przebaczenie, szacunek, wierność i bezinteresowna służba"19 , i w
którym człowiek uczy się pokory i miłości, aż po całkowity
dar z
siebie;
- przyjęcie i otoczenie troską Bożego daru życia;
- budowanie głębokich więzi międzyosobowych w rodzinie opartych na
wierze, prowadzących do zjednoczenia z Bogiem, co wymaga od nich
stałego pogłębiania życia wewnętrznego,
- pielęgnowania modlitwy i życia sakramentalnego oraz obcowania z
Chrystusem ukrytym w ich dzieciach;
- odwzorowywanie w relacji z dziećmi miłości samego Boga - miłości,
która "cierpliwa jest, łaskawa jest (...) [która]
wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma (1Kor 13,4.7), oraz dzielenie się z nimi swoją
własną miłością do Jezusa i Maryi;
- wprowadzanie dzieci od wczesnego dzieciństwa w coraz głębsze
rozumienie modlitwy poprzez ich uczestnictwo w modlitwie
rodziców i rozmowy o niej oraz budzenie w nich naturalnej
potrzeby kontaktu z Bogiem;
- wprowadzanie dzieci w życie Mszą Świętą na co dzień, z
równoczesnym ukazywaniem im głębi tajemnicy Najświętszej
Ofiary
oraz uwrażliwianiem na to, że każda czynność może mieć nadprzyrodzony
charakter;
- dawanie dobrego przykładu prawego życia oraz postawę pokory i ufnej,
dziecięcej wiary, która najlepiej tłumaczy, czym jest pokora
i
wiara;
- stawianie dzieciom wymagań i kształtowanie pragnienia poddania się
kierowanym do nich wskazówkom;
- ukazywanie szczególnego znaczenia katechezy,
która
powinna prowadzić do odkrycia miłości Boga i otwarcia serca ludzkiego
na nią;
- "wybór szkół, które najlepiej pomogą
im w
wypełnieniu zadań wychowawców chrześcijańskich"20 oraz
troskę o
środowisko dziecka.
40. Miłość rodzicielska nie może ograniczać się jedynie do miłości
ludzkiej. Miłość ludzka nie potrafi napełnić prawdziwym szczęściem
serca dziecka, ponieważ jest jedynie nędzną namiastką tej miłości,
której naprawdę ono oczekuje. "Każdy człowiek pragnie
przecież
być kochany - bezwarunkowo, bez względu na swoje zło i upadki. Każdy
pragnie tej jedynej, pełnej i prawdziwej miłości, jaką okazuje mu
Bóg. Kiedy nie otrzymuje jej poprzez swoich
rodziców,
buntuje się i protestuje, posuwając się czasem bardzo daleko".21
41. Kochać to chcieć dobra i obdarzać dobrem. A dobro obecne jest w
woli Bożej, ponieważ tylko Bóg daje to, co najlepsze. Tylko
ten,
kto pełni Jego wolę kocha prawdziwie. "Miłość to pragnienie, by
zatroszczyć się o dziecko zgodnie z zamiarem Stwórcy, a nie
własnym. Rodzice ziemscy mają być tylko wykonawcami woli Bożej wobec
swoich dzieci albo raczej wobec Bożych dzieci, którymi
opiekują
się tu na ziemi".22 Powinni też doprowadzić dzieci do takiego
umiłowania woli Stwórcy, aby obudzić w nich pragnienie
szukania
jej i życia nią. "Nie to jest celem, by dziecko pełniło wolę ziemskich
rodziców, tylko wolę Niebieskiego Ojca". 23
42. "Prawdziwa miłość wyraża się w wychodzeniu naprzeciw potrzebom
drugiego człowieka, aby dopełnić go w tym, co jest dla niego
najcenniejsze. Jest ona pragnieniem, żeby uczynić kochaną osobę w pełni
szczęśliwą, a nie - żeby siebie samego uczynić szczęśliwym przy jej
pomocy".24 Z kolei rodzice - szczególnie ci,
którzy
przeżywają rozczarowanie jakością wzajemnej relacji - pragną, aby
dziecko swoją miłością do nich rekompensowało im braki miłości
małżeńskiej. Szkoła powinna pomagać rodzicom odkryć, że miłość nie
polega na tym, by dopełniać siebie przy pomocy dziecka, lecz by samemu
je dopełniać, przede wszystkim w tym, co najważniejsze - w jego relacji
z Bogiem Ojcem.
43. "Rodzice nie szanując woli Bożej chcą, żeby dzieci odpowiadały ich
własnym wyobrażeniom. Kiedy dziecko nie spełnia tych oczekiwań,
przeżywają bolesne rozczarowania. Bywa, że siłą zmuszają swoje dzieci,
żeby dostosowały się do rodzicielskich marzeń i planów".25
Tymczasem swoimi egoistycznymi oczekiwaniami paraliżują dzieci. Im
bardziej narzucają im własne zamiary, tym bardziej narażają się na bunt
dziecka w okresie dorastania, kiedy rozpocznie ono intensywne
poszukiwania własnej tożsamości i niepowtarzalnej drogi życiowej.
44. "W miarę wzrastania dzieci, rodzice powinni dążyć do rozluźniania
się ich psychicznej zależności od matki i ojca, by mogła wzrastać ich
duchowa zależność od Boga, by dzieci coraz bardziej wiązały się z
Bogiem, a nie z rodzicami. Dziecko miłujące Boga o wiele głębiej będzie
miłowało swoich rodziców, rodzeństwo, dziadków, a
także
ludzi spoza swojej rodziny. Łączące je z rodziną więzy naturalne,
których wartości Kościół nie neguje, będą
wówczas
stale oczyszczane z tego, co ludzkie i egoistyczne". 26
45. Celem rodzicielskich wysiłków nie może być jedynie
podnoszenie poziomu życia rodziny czy gromadzenie oszczędności. Jeżeli
pieniądze, wysoki standard i wygoda życia staną się dla
rodziców
ważniejsze od dóbr nadprzyrodzonych, ich słowa
mówiące o
życiu Ewangelią i żadne umoralniające rozmowy nie tylko nie odniosą
wychowawczego skutku, ale spotkają się z odrzuceniem ze strony dzieci -
najpóźniej w okresie dojrzewania. Jedynie czytelne
świadectwo
życia - ograniczającego się do tego, co rzeczywiście potrzebne -
złożone przez rodziców pozwoli dzieciom zrozumieć, iż
pieniądze
dane są nie po to, aby żyć w luksusie, ale po to, by roztropnie nimi
gospodarować, pomnażać je i wypełnić to, co zaplanował Bóg
oddając te pieniądze w nasze ręce.
46. "Poważnym niebezpieczeństwem jest preferowana
współcześnie
tendencja bezstresowego wychowania dziecka. Ogólnie rzecz
biorąc, zakłada ona, że rodzice kierując się dobrocią i chęcią okazania
dziecku miłości, będą unikać zakazów i będą starali się
zaspokajać jego pragnienia, byleby zaoszczędzić mu stresów.
Wychowanie wyłącznie w takim duchu byłoby wyrządzeniem dziecku wielkiej
krzywdy, ponieważ pogłębiałoby jego egoizm i pychę, którym
rodzice - na wzór Boga - winni się sprzeciwiać".27 Mogą to
czynić ucząc dzieci od najmłodszych lat rozpoznawania i
przeciwstawiania się różnorodnym przejawom pychy, takim jak:
- przechwalanie się tym, co ma w domu i ono samo i jego rodzice,
popisywanie się, aby zdobyć uznanie i zaimponować ,
- pragnienie dominowania nad innymi, rządzenia i wygrywania,
- chęć bycia pierwszym lub najlepszym,
- bycie zauważanym, chwalonym, nagradzanym.
47. Ważnym elementem w kształtowaniu postawy pokory u dzieci jest
wymaganie posłuszeństwa, ukierunkowywanie na miłość bliźniego -
podejmowanych z miłości do Jezusa - dziecięcych wyrzeczeń, rezygnowanie
z przyjemności, do których są najbardziej przywiązane,
stanowcze
stawianie wymagań w domu i w szkole, a szczególnie walka z
pychą
i pełnieniem własnej woli, która może przyjąć formę
następujących wyrzeczeń:
" - mój egoizm chce, abym był wśród innych
pierwszy, a ja z racji na Chrystusa chcę być ostatni;
- mój egoizm chce, abym był zauważony, a ja z racji na
Chrystusa nie chcę tego;
- mój egoizm chce mieć zawsze rację, a ja z racji na
Chrystusa chcę, by przyznawano ją innym;
- mój egoizm chce mieć ostatnie słowo, a ja z racji na
Chrystusa chcę, by miał je kto inny;
- mój egoizm chce, abym wygrywał, a ja z racji na Chrystusa
nie chcę wygrywać;
- mój egoizm nie chce, abym był zapomniany, a ja z racji na
Chrystusa chcę być zapomniany;
- mój egoizm nie chce słuchać rodziców, a ja z
racji na Chrystusa chcę ich słuchać".28
48. Wobec dzieci zdolnych i ambitnych, szczególnie
narażonych na
zniewolenie względami ludzkimi, rodzice powinni - stanowczo, ale z
płynącą z pełnej akceptacji dziecka delikatnością - wykazywać ich słabe
strony i ukazywać, że ważna jest sumienność i systematyczność, a nie
same wyniki.
49. Niezwykle skutecznym środkiem w kształtowaniu postawy pokory jest
sakrament pokuty, któremu towarzyszą takie elementy, jak:
poznanie własnego zła, szczere przyznanie się do niego oraz ufne
oczekiwanie Bożego miłosierdzia, odgrywające z kolei ważną rolę w
pielęgnowaniu cnoty pokory. Dlatego warto zachęcać dzieci - słowem i
przykładem - do częstej spowiedzi świętej, w miarę możliwości u stałego
spowiednika.
50. Szkoła w procesie wychowawczym spełnia jedynie rolę pomocniczą i
służebną wobec rodziców. Własne zadania wychowawcze wobec
uczniów wypełnia mądrze i właściwie, kiedy wspiera
wychowawczą
rolę rodziny.
51. Wychowanie dzieci wymaga od rodziców "nauczenia się
wyrzeczenia, zdrowego osądu, panowania nad sobą, które są
podstawą wszelkiej prawdziwej wolności".29 Sprostanie temu zadaniu
staje się możliwe dla tych rodziców, którzy
pielęgnują
życie duchowe. Dlatego szkoła dołoży wszelkich możliwych starań, aby
współpraca z rodzicami nie opierała się na posiadanych przez
nich możliwościach, ale na wierze i służyła pogłębianiu ich formacji
religijno-moralnej.
52. Oparta na zasadzie wzajemnej lojalności i poszanowania kompetencji
aktywna współpraca szkoły i rodziców dokonuje się
poprzez:
- spotkania rodziców z dyrekcją i nauczycielami,
- działalność rady rodziców,
- udział rodziców w organizowanych przez radę
rodziców i szkołę rekolekcjach i dniach skupienia,
- uczestnictwo rodziców w życiu szkoły, np. pomoc w
organizowaniu uroczystości i imprez szkolnych, udział w wyjazdach
szkolnych, pomoc w pracach z zakresu gospodarczego.
53. "Właściwa integracja szkoły z rodziną jest podstawowym warunkiem,
dzięki któremu będzie można dostrzec i rozwinąć możliwości
uczniów, odkrywane tak w jednym, jak i w drugim środowisku,
a
przede wszystkim ich otwarcie na znaczenie religii i to, co ona ze sobą
niesie". 30
Rola wychowawców
54. "Praca nauczycielska może zaofiarować nauczycielowi
chrześcijańskiemu doskonałą drogę dla wprowadzenia ucznia w dziedzinę
wiary. (...) Niewątpliwie, nauczanie może przedstawiać wiele
sposobności, aby wznieść umysł ucznia do widzenia wiary, i tych okazji
nie trzeba pomijać, lecz daleko poza tymi sposobami nauczyciel
chrześcijański powinien poszukiwać możliwości głębszych, istotniejszych
dla rozkwitu osobowości chrześcijańskiej".31 Ukazana w tym Programie
rola wychowawcy jest próbą podjęcia tegoż postulatu.
Uszanować prymat osoby nad działaniem
55. Bogu bardziej zależy na nas, niż na naszym działaniu.
Bóg
zawsze walczy o człowieka. To za niego oddał Swojego Jednorodzonego
Syna. Bóg najpierw interesuje się człowiekiem, a potem tym,
co
on robi. Jeżeli w kontakcie z uczniem interesujesz się bardziej jego
działaniem i osiągnięciami, niż jego osobą, to źle. Wychowawcy powinno
przede wszystkim zależeć na uczniu, na jego autentycznym dobru, na jego
zbawieniu. Prymat osoby nad działaniem jest fundamentem pracy
wychowawczej, a troska o świętość wychowanka - najważniejszym zadaniem
wychowawcy.
Uszanować niepowtarzalność i oryginalność wychowanków
56. "Być człowiekiem to coś wielkiego, szczególnie od
momentu,
kiedy Bóg stał się człowiekiem w Jezusie Chrystusie,
identyfikując się z każdym z nas. Kiedy ktoś przychodzi do nas (...)
prosić o radę, to powinniśmy reagować jak św. Elżbieta wobec
przybywającej do niej Maryi: "A skądże mi to, że Matka mojego Pana
[brat czy siostra mojego Pana] przychodzi do mnie?"(Łk 1,43)".32
Godność każdego człowieka domaga się głębokiego szacunku w kontakcie z
nim.
57. "Nie jesteś kimś, kto daje, podczas gdy ten drugi stoi jak żebrak i
przyjmuje. Nie tylko, że między wami istnieje doskonała
równość,
ale dzieje się nawet tak, że przychodzący do ciebie daje więcej, niż
sam przyjmuje ... On daje ci zaproszenie, które jest tak
wielkie
i hojne, że niemal powinno nas przyprawiać o łzy. Druga osoba w pełnej
pokorze daje swoje oczekiwanie i zaufanie. Zgadza się odkryć siebie w
całej słabości i lęku, swoim zawodzie i winie, aby móc
przyjąć
pomoc. Ta wspaniałomyślna postawa wykazuje tak głęboki szacunek dla
tego, co prawdziwe, ludzkie i istniejące tylko dla Boga samego, że
możemy jedynie zbliżyć się do takiego człowieka z poczuciem adoracji i
bojaźni Bożej. To przychodzący daje najwięcej. Musimy o tym pamiętać i
trwać na miejscu żebraka, a nie bogacza".33
58. Każda osoba ludzka to inny świat. Stając przed człowiekiem, stajesz
przed nieznanym sobie światem. Wszystko, co nieznane, pociąga, ale
jednocześnie budzi respekt, uczy pokory, uświadamia bezradność wobec
tajemnicy. W życie wychowanków nie ingerujmy w
sposób
powierzchowny, nie przyjmujmy postawy przełożonych, którzy
wszystko wiedzą najlepiej, nie wydawajmy rozkazów, nie
posiadajmy gotowych rozwiązań, nie projektujmy na nich własnych
doświadczeń, nie krępujmy, nie wykorzystujmy, nie ignorujmy. Preferujmy
ich wolność, miejmy wzgląd na osobistą drogę każdego z nich, szanujmy
ich niepowtarzalność i absolutną oryginalność.
59. Pamiętajmy, że Duch Święty, Twórca każdej ludzkiej
osobowości, jest niezmiernie pomysłowy i nigdy się nie powtarza, nigdy
nie popełnia plagiatu. Powołaniem wychowawcy jest wsłuchiwanie się w
tajemnicę, którą nosi w sobie każdy wychowanek. Słuchanie to
coś
o wiele więcej niż technika. To wcielenie miłosiernej miłości Boga,
która nie sądzi, lecz kocha człowieka takim, jakim jest.
60. Wychowanek jest tajemnicą nie tylko dla wychowawcy. Jest też
tajemnicą dla samego siebie. Jego pragnienia, uczucia, motywacje i to,
co go inspiruje, są nieskończenie złożoną rzeczywistością,
która
w dużej części jest mu nieznana. Rozmawiając z wychowawcą jest on w
stanie mówić tylko tym, co sam pojmuje z tej
"góry
lodowej". Wszystko inne jest przed nim zakryte. "Jeśli słuchamy jedynie
tego, co mówi, to bez wątpienia będziemy wprowadzeni w błąd.
Musimy nauczyć się słyszeć także i to, czego do nas nie
mówi, co
kryje się za wypowiedzianymi słowami. Coś co wygląda dobrze, w
rzeczywistości może być bardzo brzydkie". 34
Otwierać na miłosierną miłość Boga
61. Człowiek, niezależnie od tego, co robi, zawsze szuka miłości,
bezgranicznej agape - a więc Boga. Jego podstawowa tęsknota skierowana
jest ku Niemu, ku Miłości. Przez grzech tęsknota ta została jakoś
zagubiona. Człowiek utracił swój kompas. Nie wie, w
którą
stronę się skierować. Zło nigdy nie leży w samej tęsknocie. Właściwie
nigdy nie można tęsknić za bardzo. Zło kryje się w złym jej
ukierunkowaniu. Zło jest zawsze wypaczonym dobrem, które
albo
straciło właściwy kierunek, albo zagubiło właściwe dla siebie miejsce.
Kiedy wychowawca widzi to wyraźnie, to i samemu wychowankowi łatwiej to
odkryć.
62. "Im bardziej ludzka, fundamentalna potrzeba miłości jest udręczona,
tym łatwiej rzuca się na wszelkie jej namiastki. Fakt, że
współczesny człowiek jest taki bezradny, że nie wytrzymuje
uporządkowanego, jednolitego życia, że przez cały czas musi się coś
dziać - ma swoją przyczynę w tej głębokiej frustracji. Gdy brakuje
wielkiej miłości, bo Bóg zniknął, a życie rodzinne zostało
tak
mocno poturbowane, to nic innego nie pozostaje, jak tylko szalone
szukanie czegoś, co mogłoby zapełnić tę pustkę. Wówczas
niebywale wyzwalającym jest znalezienie w duchowym przewodniku kogoś,
kto sam odkrył wielką miłość i potrafi też coś z niej przekazać". 35
63. "Człowiek współczesny przede wszystkim cierpi na pogardę
samego siebie, ma poczucie wewnętrznego pęknięcia, czuje, że nic nie
jest wart, do niczego się nie nadaje. Czuje, że nie stanowi całości.
Przeżywa siebie w pierwszym rzędzie nie jako grzesznika, ale jako
poranionego. Wielu ludzi nie jest "stworzonych do końca" ze względu na
brak miłości rodziców. Ich konstrukcja psychiczna została
nadszarpnięta. Nasze głoszenie dobrej nowiny o Bożym miłosierdziu
polega wówczas na pokazaniu - poprzez słowa, ale przede
wszystkim poprzez cały nasz sposób bycia - że istnieje
nieskończona miłość, całe morze delikatności, w którym
możemy
się zanurzyć, a które leczy nasze rany".36
64. "Kiedy doświadczamy rozmaitych udręk, trzeba byśmy mieli przed
oczyma coraz to nowe dowody Bożego miłosierdzia wobec nas. Takim
dowodem jest chociażby to, że możemy myśleć, cieszyć się, okazywać
troskę czy wdzięczność innym. Wszelkie dobro, jakiego doświadczamy,
jest dowodem Bożej miłości - miłości bezwarunkowej i przebaczającej,
jest także dawanym nam przez Niego oparciem".37
65. "Pieczęcią miłości Chrystusa ku nam, grzesznikom - a zatem Jego
nieprzyjaciołom - jest świadczące o traktowaniu nas jak najdroższych
przyjaciół o d d a n i e z a n
a s
samego siebie. Tą wielką odkupieńczą miłością Boga ogarnięci jesteśmy
stale. W sposób szczególny jesteśmy nią
naznaczeni już
przez chrzest, a jednocześnie przez chrzest wezwani jesteśmy do życia
miłością. Jednak życie taką miłością (...) przerasta nas. (...) Sami z
siebie nie jesteśmy do tego zdolni. Dlatego trzeba, byśmy o taką miłość
pokornie i ufnie błagali Tego, który "jest miłością" ".38
Bóg jest bowiem jedynym autentycznym Źródłem
Miłości -
Źródłem, z którego wypływa także autentyczna
miłość
ludzka i autentyczna ludzka akceptacja.
Akceptować słabości - własne i innych
66. Chwilami uprzywilejowanymi w drodze do Boga i ku pełnej dojrzałości
- w życiu człowieka - są momenty słabości. To dzięki nim otrzymujemy
łaskę pogłębienia wiary. "Jeżeli czujesz się mocny w sensie naturalnych
możliwości, którymi dysponujesz, twoja wiara nie może się
rozwinąć i pogłębić. To dlatego musisz odczuwać swoją słabość, musisz
zobaczyć, że czegoś nie możesz. Będzie to wezwanie do wiary. Twoja
słabość, niemożność i bezradność staną się jakby szczeliną, przez
którą będzie przeciskała się do twojego serca łaska wiary.
(...)
Bóg, zbliżając się do ciebie, musi uczynić cię słabszym, byś
Go
potrzebował, abyś wierząc, i coraz bardziej Mu ufając, w Nim szukał
oparcia".39
67. "Droga ku Bogu wiedzie zawsze poprzez doświadczenie własnej
niemocy. Gdy już nie będę w stanie począć nic więcej, by odmienić
swój los, gdy zostanę pozbawiony wszelkich
środków, gdy
będę zmuszony przyznać się do własnej klęski, właśnie wtedy nastąpi
chwila, w której nie pozostanie mi nic innego, jak poddać
się i
oddać całkowicie Bogu, wyciągnąć me puste dłonie na Jego przyjęcie.
Doświadczenie Boga nie jest nigdy nagrodą za nasze własne wysiłki, lecz
odpowiedzią na naszą niemoc".40
68. Doświadczenie słabości chroni człowieka przed pokusą dochodzenia do
Boga o własnych siłach, przed iluzorycznymi projekcjami co do własnej
osoby, przed chorobliwą identyfikacją ze świętymi, a prowadzi do
odkrycia prawdy, że w świecie ludzkim nie ma ideałów. "Nasza
walka o dobro skończy się niechybnie rozpaczą, czyli zrozumieniem, że
nie istnieje urzeczywistnianie cnót, całkowite
posłuszeństwo,
wystarczające oddanie , że sprawiedliwość jest nieosiągalna, że bycie
dobrym jest niewykonalne".41 Ta prawda może zrodzić rozpacz, ale może
zrodzić także wiarę. Do istoty wiary przybliżamy się bowiem wtedy,
kiedy nie możemy liczyć ani na siebie, ani na innych, kiedy wszystkie
światła gasną, a możliwości się wyczerpują, kiedy ma miejsce kompletna
dezorientacja, kiedy czujemy się niezdolni do życia.
69. Człowiek wstydzi się swojej słabości. Wszystkie nieprzyjemne strony
swojego "ja" pragnie ukryć nie tylko przed ludźmi, ale przed sobą i
Bogiem. Czyni to posługując się nieustannie całą gamą
różnorodnych mechanizmów obronnych, np.
mechanizmem
wyparcia, racjonalizacji czy projekcji. Prowadzi to do utraty
witalności życia i skazuje człowieka na wegetację. "Ten, kto chce być
bezbłędny, niszcząc swe namiętności, niszczy także i swą żywotność;
niszcząc swe słabości, niszczy także swoją siłę. Ten, kto przede
wszystkim chce być poprawny, doprowadzi do tego, iż na jego polu rosnąć
będzie jedynie marna pszenica. Wielu idealistów tak bardzo
koncentruje się na chwastach w swojej duszy, że nieustannie stara się
wyrugować wszelkie swe błędy, co powoduje z kolei, iż cierpi na tym ich
życie. Poprawność pozbawia ich sił, namiętności i serca".42 Akceptacja
własnej słabości chroni człowieka przed niszczącą siłą nieświadomych
mechanizmów obronnych.
70. Gotowość do odsłonięcia przed ludźmi swojego prawdziwego oblicza
otwiera człowieka na wspólnotę i jest ważnym warunkiem jej
zaistnienia. "Odczuwam wspólnotę z innymi ludźmi tylko
wtedy,
gdy zaakceptuję swe słabości i wady. Dopóki będę je zmuszony
ukrywać, będę nawiązywał z bliźnimi wyłącznie powierzchowne kontakty.
Moje serce nie zbliży się do serc innych ludzi".43
71. Doświadczenie słabości jest najczulszym punktem spotkania
wychowanka z łaską. Stoi on wówczas przed niezwykłą szansą
odkrycia prawdziwego Boga. "Grzech - o cudzie! - staje się punktem, w
którym Bóg nawiązuje kontakt z człowiekiem.
Musimy nawet
pójść dalej i powiedzieć, że nie istnieje inne, poza
nawróceniem, miejsce prawdziwego spotkania i poznania Boga.
Nie
ma innej sytuacji ludzkiej, w której Bóg
pojawiłby się w
sposób tak dalece osobisty i dawał zbawienie. (...) W takiej
chwili łaski - grzech i przebaczenie objawiają się w sercu człowieka.
Poza tym szczególnym spotkaniem istnieje tylko
fragmentaryczne
poznanie Boga i człowieka".44 Tylko wychowawca, który sam
przeżył doświadczenie słabości i związane z nim doświadczenie
miłosierdzia Bożego, będzie umiał towarzyszyć uczniowi w tym trudnym
momencie i pomóc mu otworzyć serce na łaskę obecną w tym
doświadczeniu.
72. Grzech wprowadza człowieka w najgłębszą słabość. Gdy grzeszymy
rozpadają się - oddzielające nas od daru odkupienia - mury poprawności
i fałszywej pokory, dokonuje się zrywanie masek z naszych twarzy,
znikają iluzje co do własnej doskonałości i posiadanych możliwości. Za
sprawą osobiście popełnianych grzechów, które
uporczywie
powracają, rozpoznajemy, że pozbawieni Jego łaski jesteśmy wobec
grzechu bezradni. Nie możemy dać żadnych gwarancji co do własnej osoby.
Jeżeli Bóg nas od grzechu nie zachowa, to będziemy grzeszyć.
Pozostaje nam wyciągnąć puste ręce do Boga i wołać o miłosierdzie. W
ten sposób grzech staje się "felix culpa" - szczęśliwą winą,
która prowadzi człowieka ku Bogu.
73. "Ktoś powiedział, że upadek, który jest przerwaniem
więzi z
Bogiem, jest jakby przecięciem symbolizującego tę więź sznura. Kiedy
jednak przepraszasz Jezusa i wracasz do Niego, to ten sznur jest z
powrotem zawiązany. Po zawiązaniu powstaje supeł, ale sznur staje się
krótszy i ty jesteś bliżej Pana. Twoja wina staje się winą
szczęśliwą".45 Jeżeli pragniesz osiągnąć niebo, musisz wszystkie swoje
winy uczynić winami szczęśliwymi. Zadbaj także o to, aby upadki twoich
wychowanków stały się szczęśliwymi winami. Przypominaj im,
że po
każdym upadku Bóg czeka na nich, że kiedy wracają i
przepraszają
Go, przynoszą Mu radość, ponieważ pozwalają Mu kochać siebie poprzez
przebaczenie. Bóg kocha przebaczając.
74. Jeśli chcesz odkryć skarb, musisz się pobrudzić w ziemi. W każdym
człowieku, głęboko, gdzieś na samym dnie, ukryty jest skarb. Droga do
niego prowadzi poprzez odkrycie i uznanie własnej słabości, bezradności
i grzeszności, mówiąc krótko - nędzy. Jest to
proces
niezwykle bolesny dla ludzkiego egoizmu i pychy. Wchodzenie w przepaść
własnej nędzy związane jest zawsze z cierpieniem i wymaga zaparcia się
siebie. "Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie,
niech co dnia bierze krzyż swój i niech mnie naśladuje. Bo
kto
chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie, z mego
powodu, ten je zachowa" (Łk 9,23-24). Jest to droga obumierania sobie,
ale tylko ona przynosi obfity plon autentycznego dobra w naszym życiu.
"Jeżeli ziarno wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale
jeśli obumrze, przynosi plon obfity" (J 12,24).
75. Każde nowe odkrycie własnej nędzy może być odczuwane jak dotkliwie
zadana rana. Jest to błogosławiony ból, ponieważ zranienie
jest
źródłem życia i miłości. "W miejscu, w którym
zostałem
zraniony, jestem żywy; tam odczuwam siebie samego, tam też jestem
wrażliwy na innych ludzi. Mogę tych innych dopuścić do mych ran, a
wtedy nasze spotkanie stanie się autentyczne - będę w stanie nawiązać z
innymi namacalny kontakt, który także i dla nich będzie
uzdrawiający. Tylko zraniony lekarz potrafi naprawdę leczyć -
mówią Grecy. Moi bliźni nie mają dostępu do tych miejsc we
mnie,
w których czuję się silny. Mogą mnie odnaleźć tylko tam,
gdzie
czuję się załamany. Tam też odnajdzie mnie Bóg".46
Drogocenna
perła życia wiecznego, która jest obrazem Jezusa w nas
samych,
może wyrosnąć tylko z ran. "Zranione ostrygi tworzą w swych krwawych
ranach perły. Ból, który je rozdziera, przemienia
je w
klejnot".47
Mieć poczucie humoru
76. Zgoda na samego siebie, na swoje słabości i ograniczenia znajduje
swój wyraz w poczuciu humoru. "Poczucie humoru jest
zrośnięte z
ziemską niedoskonałością i wyrasta z miłości do świata. Dostrzega i to,
co małe, i to, co duże. Jest wystarczająco wolne, by nie złościć się z
powodu spraw nieistotnych. (...) Człowiek obdarzony humorem zgadza się
na swój los, "mając pewność, iż nawet ludzka marność
podtrzymywana jest wolą Boga i przeniknięta Jego miłością"".48
77. Człowiek, który potrafi z siebie i ze swoich dokonań
żartować, i pozwala innym to czynić, uwalnia się od patosu,
którym tak chętnie się nadymamy, manii wielkości, czucia się
kimś ważnym, traktowania swojej osoby jako monumentu, od roszczeń do
śmiertelnej, absolutnej powagi i uczy się patrzeć na siebie we
właściwym świetle. "Przecież wystarczyłoby spojrzeć na to wszystko z
odrobiną pobłażania, żeby zobaczyć, że to, czym tak się martwię, czego
się lękam, co się troszczę, jest wręcz śmieszne wobec tej jedynej
ważnej rzeczywistości, jaką jest Bóg".49
78. "Chrześcijańskie poczucie humoru uczyni cię wolnym od samego
siebie. Pozwoli na przewartościowanie w świetle wiary wszystkich
wartości i poznanie, że wszystko, co dzieje się dookoła ciebie, jest
naprawdę śmiesznie mało ważne - wszystko z wyjątkiem Boga. Pozwoli ci
na zdemaskowanie wartości pozornych. Twoja praca, plany i trudności,
polityka i to, co dzieje się w twoim środowisku, wszystko to jest
ostatecznie w zestawieniu z tą wartością, jaką jest Bóg,
prochem
i pyłem. W tym duchu liturgią Środy Popielcowej rozpoczynamy każdy
Wielki Post, kiedy kapłan posypuje ci głowę popiołem i mówi,
że
prochem jesteś i w proch się obrócisz - prochem, a więc
czymś
śmiesznie mało ważnym. Prochem jesteś ty, ale i to wszystko, do czego
jesteś przywiązany, na czym ci bardzo zależy, a także to, czego się
boisz".50 "Staraj się, by wszystkie rzeczy były niczym dla ciebie i ty
niczym dla nich" 51 - zachęca nas św. Jan od Krzyża.
79. Mania wielkości, ważności i powagi leży u podstaw wielu naszych
grzechów. "Przecież większość grzechów w stosunku
do
bliźnich stąd właśnie wynika, że z byle powodu czujemy się obrażeni i
urażeni, że na punkcie własnej osoby jesteśmy tak wrażliwi, tak często
nadwrażliwi i drażliwi. Wszystkim wrażliwcom, nadwrażliwcom i
drażliwcom konieczny jest zmysł humoru, który uwalnia,
przynosi
wolność od samego siebie. Dla człowieka przewrażliwionego na swoim
punkcie nawet najdrobniejszy szczegół urasta do ogromnych
rozmiarów. Gdybyśmy umieli reagować na te
przeróżne
konflikty, spory i nieporozumienia z humorem, gdybyśmy pozwolili, żeby
się z nas trochę pośmiano, jak bardzo wzrosłaby wtedy nasza pokora,
wiara i miłość. W świetle wiary ważna jest przecież tylko jedna
rzeczywistość, z której nie wolno się śmiać -
Bóg".52
80. Sprowadzając do właściwych proporcji nasze życiowe porażki i
niepowodzenia, jak również wszystko, co rodzi w nas lęk i
zagrożenie, zmysł humoru pełni doniosłą rolę w zachowaniu psychicznej
równowagi człowieka. Umożliwia człowiekowi uzyskanie coraz
większego dystansu i oderwania w stosunku do samego siebie i
dokonujących się wydarzeń oraz uzdalnia go do pogodnego, spokojnego i
prawdziwie ludzkiego życia.
Zabiegać o indywidualny kontakt z wychowankami
81. Wychowanie w swej istocie zmierza do ukształtowania w człowieku
dojrzałego sumienia, które pozwoli mu żyć w prawdzie z sobą
samym Bogiem i innymi ludźmi. Dlatego ważną rzeczą jest troska o
obecność w życiu wychowanków czynników
kształtujących
sumienie, takich jak: rekolekcje, nauczanie religii, lekcje
wychowawcze, spotkania formacyjne, poznawanie bohaterów
narodowych i pozytywnych bohaterów literackich, spotkania z
ludźmi sumienia. W formacji sumienia najwięcej dokonuje się jednak
poprzez kontakt indywidualny. Dla wychowawców świeckich
przybiera on formę rozmowy, a dla kapłanów może on mieć
jeszcze
formę spowiedzi lub kierownictwa.
82. Indywidualizować i personifikować wychowanie oraz stawiać wymagania
przystające do konkretnej sytuacji wychowanka to nasze zadanie.
Podmiotem wychowania nie jest klasa, lecz uczeń, nie zbiorowość, lecz
osoba. Dlatego praca z klasą, choćby najlepsza, nigdy nie zastąpi
indywidualnej pracy z uczniem. Indywidualny kontakt z wychowankiem jest
najwłaściwszym i najskuteczniejszym środkiem wychowawczym. Czas,
który poświęcasz na indywidualne rozmowy z uczniami, jest
najcenniejszy. W każdej zaś rozmowie najlepsza jest szczerość połączona
z miłością.
Budować atmosferę szczerości i zaufania
83. Podstawowym i najbardziej elementarnym wymogiem ludzkiej psychiki
jest poczucie bezpieczeństwa. "Człowiek jest ukierunkowany na szukanie
poczucia bezpieczeństwa, na szukanie oparcia, co oznacza, że jest
ukierunkowany na zawierzenie. Jest ukierunkowany na to, żeby mieć jakiś
system zabezpieczeń, żeby na coś liczyć, żeby się czemuś czy komuś
powierzyć".53 Dla wychowawcy jest to sytuacja uprzywilejowana, ale czy
uczeń zechce jemu powierzyć swoje problemy? Jeżeli kontakt z wychowawcą
nie będzie stresujący, nie będzie rodził lęku, lecz dawał poczucie
bezpieczeństwa, to wyzwoli on wcześniej czy później
atmosferę
szczerości, zaufania i narastającego otwarcia.
84. Nieufność wychowanka wobec wychowawcy jest dużym złem. Nieufność
powoduje głęboki oddźwięk psychologiczny. Człowiek, który
nie
ufa, wchodzi w stan zagrożenia. Osobę, której nie ufa,
traktuje
jako wroga, źródło potencjalnego zagrożenia. Odczuwa wobec
niej
lęk. W takiej sytuacji każde działanie wychowawcy odczytywane będzie
przez wychowanka jako przejaw agresji, a to przekreśla możliwość
wychowywania. Jak będąc nauczycielem zdobyć zaufanie swoich
uczniów?
85. Zaufanie ucznia do nauczyciela nie rodzi się w jednym momencie.
Jest to zawsze proces, droga, na której uczeń wielokrotnie
wystawi nauczyciela na próbę, czasami bolesną , by w końcu
przekonać samego siebie - on naprawdę jest po mojej stronie, jemu na
mnie zależy, jemu chodzi o mnie. Przyjęcie ucznia takim, jakim jest, i
jego całkowita i ciągle ponawiana akceptacja powinna być twoją
odpowiedzią na jego wątpliwości. Bogu nic nie przeszkadza, aby nas
kochać.
86. Najgłębszą i najkrótszą drogą do zbudowania zaufania i
dotarcia do wychowanka jest dotarcie do obecnego w nim Jezusa i
zjednoczenie się z Nim. Proces jednoczenia się wychowawcy z Jezusem
obecnym w wychowankach objawia najgłębszą tajemnicę wychowania.
87. Nadmierna uległość żądaniom wychowanków wcale im nie
służy,
podobnie jak nie służy im zbytnia surowość wychowawcy. W pracy
wychowawczej potrzebna jest synteza łagodności i stanowczości. "Ona
zakłada rzadko spotykaną, zdrową psychikę, ale też i wysoki stopień
duchowej dojrzałości. Przy braku takiej dojrzałości, ale w nadziei i
oczekiwaniu na nią, mamy postępować jak tylko potrafimy najlepiej". 54
Święty Jan od Krzyża poucza nas - "Bóg rani czule".
Dostrzegać i ukazywać pozytywny sens trudności
88. "Duch nie trzyma wierzącego w cieple, nie zapewnia mu sprzyjającego
klimatu, nie ochrania jego wiary . Nie jest urządzeniem
klimatyzacyjnym, jest podmuchem, który popycha ku światu,
gdzie
moce zła przeciwstawiają się planom Boga. Wypędza z ciepełka wygodnej
pobożności o wypróbowanych schematach, wykluczających
jakąkolwiek przygodę, ze struktur, w których funkcjonowanie
zajmuje miejsce życia - by wyrzucić na pustynię, gdzie przeżywa się
ryzyko wiary i gdzie człowieka policzkuje surowość rzeczywistego życia.
Duch nie ochrania, każe wyjść na miejsce nie osłonięte. Nie zwalnia z
trudności, ale rzuca cię właśnie w sam ich środek. Po zanurzeniu w
wodzie Duch zanurza nas w wątpliwościach, sprzecznościach,
niebezpieczeństwach codziennego życia. Jest to chrzest w
człowieczeństwie".55 Tylko na tej drodze rodzi się dojrzały człowiek.
89. "Bóg posługuje się naszą pracą zawodową, otoczeniem w
pracy
i pojawiającymi się w niej trudnościami jako narzędziem przemieniania
naszych dusz. Niebezpieczna może okazać się dla nas sytuacja, gdy stale
odnosimy zawodowe sukcesy, ponieważ może zahamować nasze wzrastanie w
wierze. Dopóki odnosimy sukcesy, trudniej jest nam w pełni
otworzyć się na Boga, ponieważ często uważamy wówczas, że
jesteśmy doskonali, i nie widzimy potrzeby interwencji Boga w nasze
życie. Uważamy, że odnoszone sukcesy to owoc naszych własnych
wysiłków czy zdolności. Bóg poddaje zatem
również
tę dziedzinę naszego życia próbie oczyszczeń".56
90. W pracy wychowawczej często spotykasz trudnego ucznia lub trudną
klasę. W świetle wiary trudny uczeń jest narzędziem, którym
Bóg chce pociągnąć cię ku Sobie. Im głębiej spojrzysz w
siebie,
tym wyraźniej odkryjesz, że trudny uczeń czy klasa to doskonałe lustro
obnażające prawdę o tobie. Odkrycie zaś prawdy, nawet najgorszej, i
zgoda na nią, niesie najcenniejszy skarb - zbawienie. Zbawienie obecne
jest w prawdzie: " ... poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli" (J8,32).
91. "Kto na powierzchni jest prześladowany, zwraca się ku głębinom".57
Trudności i niepowodzenia ułatwiają nam proces nawracania i
dojrzewania. Dzięki nim tracimy iluzję co do własnych sił i możliwości,
i w ten sposób, uwalniamy się od egoistycznych ambicji i
wiary w
siebie. One też popychają nas w ramiona Jezusa i zmuszają do błagania o
miłosierdzie. Pojawia się wówczas wyjątkowa sposobność
przenikania łaski Bożej do naszych działań. W odpowiedzi na nasze -
rodzące się ze świadomości własnej nędzy i niemocy - żebracze wołanie
"Bóg obdarzy nas swoją obecnością w takim stopniu, że
ostatecznie to już nie my będziemy żyli, a Chrystus w nas". 58
92. "Najważniejsze jest to, byśmy na wszystkie te doświadczenia
[trudności] chcieli patrzeć w świetle wiary, widząc w nich nie
utrudnienia, lecz u ł a t w i e n i a, które popychają nas w
ramiona Chrystusa i sprawiają, że zwracamy się do Niego z prośbą o
pomoc. A wtedy nasz Pan może interweniować i rozlewać swoje łaski, z
których rodzi się dobro, jakie bez owych bolesnych
doświadczeń
nigdy by nie powstało. Efekt naszej pracy jest wówczas
niewspółmiernie lepszy od tego, co moglibyśmy osiągnąć
opierając
się jedynie na własnych siłach i pracując w złudnym poczuciu swoich
możliwości. (...) Im mniej w pracy zawodowej liczymy na siebie, tym
większa jest szansa na Bożą ingerencję w nasze życie, szansa by On
mógł naszymi dłońmi wykonywać to, co sam zechce".59
93. Kiedy w pracy wszystko zaczyna się walić, kiedy pojawiają się
niepowodzenia, kiedy zmniejsza się nasza sprawność intelektualna albo
dają znać o sobie kłopoty zdrowotne, pamiętajmy, że "Bóg w
swoim
miłosierdziu nigdy nie daje więcej trudnych doświadczeń, niż człowiek
może przyjąć. On zawsze oczyszcza nas z miłością, choć może być nam
trudno tę miłość zrozumieć".60
Odkrywać obecność Boga w historii i otaczającym świecie
94. "Czas naszego życia jest wypełniony łaską, a tym samym nieustanną
szansą naszego jednoczenia się z Bogiem".61 "Jak w przyrodzie działają
na nas ustawicznie fale atmosferyczne, tak w porządku nadprzyrodzonym
dochodzą nas ciągle fale łask. Każda chwila niesie nową pomoc łaski,
każdy obowiązek, jaki na nas spada, związany jest z osobną łaską
uczynkową, każde zdarzenie, każda okoliczność życia jest brzemienna w
moc nadnaturalną dla nas".62 Za zasłoną świeckości ukrywa się zawsze
niezwykle intensywna obecność Boga. W rozmowie z uczniem staraj się
omawiany problem przedstawić w świetle wiary, czyli poszukuj jego
głębszego, nadprzyrodzonego sensu. Odkryj przed uczniem obecnego w tym
wydarzeniu Boga i wynikające z tej obecności wezwania.
95. "Wszystko, co Bóg stworzył, przeniknięte jest Jego
tchnieniem, wolą i działaniem. Stwórca obecny jest w
ludziach,
zwierzętach, roślinach i rzeczach - poprzez sam akt stworzenia i
poprzez konkretny zamysł, jaki z każdą rzeczą związał. Cały świat
stworzony pełni wolę Boga, wypełniony jest Jego obecnością,
która dla ubogiego w duchu może stawać się prawdziwym
oparciem.
Miłością Stwórcy przeniknięte są także wydarzenia,
które
według Bożego zamysłu mają nas popchnąć ku Bogu i prowadzić do
zjednoczenia z Nim. (...) O Bożej obecności przenikającej cały świat
mówił na ateńskim Aeropagu św. Paweł Apostoł: "Bo w nim
żyjemy,
poruszamy się i jesteśmy" (Dz 17,28). Gdybyśmy o tej fundamentalnej
prawdzie naszej wiary pamiętali, staralibyśmy się w kontakcie ze
światem przyjmować postawę modlitewną, aby wielbić Boga przenikającego
całe stworzenie".63
96. "Gdybyśmy widzieli Boga w nas samych i w otaczającej nas
rzeczywistości, chcielibyśmy na tę obecność odpowiedzieć. Inny
mielibyśmy wtedy stosunek do rzeczy, roślin i zwierząt, a zwłaszcza do
drugiego człowieka. (...) Nie próbowalibyśmy ludźmi
manipulować
ani ich zniewalać. Nie chcielibyśmy też oddawać im bałwochwalczej czci.
W obawie przed krzyżowaniem obecnego w drugim człowieku Chrystusa
unikalibyśmy opierania się na ludziach bardziej, niż wynika to z Bożego
zamysłu - wiedzielibyśmy, że obrażającym Stwórcę absurdem
jest
liczenie na to, że jakikolwiek człowiek da nam oparcie niezależnie od
Boga. Obecność Boga w każdym człowieku sprawia, że pełne treści mogą
być dla nas nawet cudze grzechy. Może dlatego świadomi jesteśmy
niektórych grzechów naszych bliźnich, byśmy
zobaczyli w
nich Boży przekaz dla nas i sami się nawracali - byśmy z pokorą uznali
własne zło i ze skruchą zwracali się ku Bożemu miłosierdziu".64
97. "Powinniśmy się pilnować, by w niczym nie nadużywać Bożej obecności
przy nas. Wszelkie nasze zajęcia powinny być wplecione w zamysł
Stwórcy tak, byśmy wbrew Jego woli nie posługiwali się ani
swoją
wiedzą, ani umiejętnościami, ani żadnym konkretnym narzędziem. W ten
sposób w każdej chwili moglibyśmy uwielbiać Boga obecnego w
świecie, a wszystko wokół stawałoby się dla nas pełne Jego
miłującej Obecności.
98. Pogłębiająca się świadomość Obecności i działania Boga w świecie
wprowadzałaby w nasze życie pokój i harmonię -pomagałaby nam
odnajdywać oparcie w Nim samym".65
99. Szukając woli Bożej związanej z każdą rzeczą i z każdym wydarzeniem
możemy odnajdywać w każdej chwili życia autentyczne i najpełniejsze
oparcie. "Opierając się na niej podejmujemy współpracę z
łaską
chwili, dzięki której nasze życie może stawać się coraz
bardziej
harmonijne, może prowadzić do zjednoczenia naszej woli z wolą Bożą,
może nas uświęcać".66 Dopiero wówczas będziemy zdolni
uwrażliwiać wychowanków na wolę Bożą i zachęcać do jej
szukania
i wypełniania. Chodzi o to, aby wychowankowie wypełniali wolę Boga, a
nie wolę wychowawców.
Pamiętać, że wszystko zależy od Boga i liczyć tylko na Niego
100. Bóg obecny jest wszędzie i wszystko od Niego zależy. On
wszystko stworzył i swoją obecnością, z chwili na chwilę, podtrzymuje w
istnieniu. On jest Przyczyną Pierwszą, która wszystko
porusza i
wszystko umożliwia. W Jego ręku złożone są losy każdego człowieka i
całej ludzkości, pojedynczego atomu i całego wszechświata. On z mocą
wszystko trzyma w swoich pełnych miłosierdzia dłoniach i prowadzi z
mądrością i miłością do celu. On jest naszym jedynym rzeczywistym
oparciem. W oderwaniu od Niego wszystkie posiadane oparcia są jedynie
mirażem i iluzją.
101. "Bóg, który stworzył świat i wszystko na
nim, On,
który jest panem nieba i ziemi, (...) sam daje wszystkim
życie i
oddech i wszystko" (Dz 17,24a.25b). Żyjemy z jałmużny,
której
udziela nam Bóg z chwili na chwilę. Wzrok, słuch, mowa,
pamięć,
rozum, zdolności - to dary udzielane nam z każdym oddechem. Raz dane,
nie są własnością człowieka, lecz stale udzielaną jałmużną. Jeżeli
Bóg mi ich nie da z kolejnym oddechem, to przestanę widzieć,
słyszeć, mówić, stracę pamięć, możliwość rozumowania i
zdolności. Realnie jesteśmy żebrakami, ale czy uznajemy, że wszystko,
co mamy, jest darmo danym darem? Czy żebrzemy o jałmużnę? Czy
dziękujemy Bogu za wszystko co, posiadamy, i czym dysponujemy? Czy
przekazujemy taką postawę swoim wychowankom?
102. Człowiek w swoim istnieniu i działaniu jest całkowicie zależny od
Boga. W jego życiu realne jest jedynie to, z czym Stwórca
zechce
związać swoją łaskę. Jeżeli człowiek coś zrobił lub osiągnął, to
dlatego, że Bóg mu to umożliwił. Taka jest prawda. Natomiast
człowiek żyje w całkowitym zakłamaniu, jakby do góry nogami.
Na
skutek swojej pychy uważa, że wszystko, co posiada, jest jego
własnością , a to, czego dokonał, zawdzięcza sobie i swoim staraniom.
Zakłada, że w znacznym stopniu wszystko zależy od niego i od znanych mu
dobrze naturalnych praw rządzących światem, i nie widzi nieustannego
daru Boga w swoim życiu. Liczy na siebie i żyje tak, jakby Boga nie
było.
103. "Rozważamy różne sprawy, wyciągamy wnioski i planujemy
przyszłość zupełnie zapominając o Bogu. Zachowujemy się tak, jakbyśmy
sami byli bogami mającymi możność tworzenia świata i kreowania wydarzeń
zgodnie ze swoją wolą - budujemy imperium ludzkich oparć i sami chcemy
nim rządzić. Tymczasem mamy żyć tak, j a k b y wszystko zależało od
nas, pamiętając jednocześnie, że wszystko zależy od Boga. Słowo j a k b
y określa właściwy stosunek chrześcijanina do wszystkiego, co robi, co
planuje i zamierza. Kiedy to słowo znika, zaciera się
również
pamięć, że w istocie wszystko zależy od Boga, który obecny
jest
w naszym życiu poprzez rozmaite wydarzenia i poprzez całą otaczającą
nas rzeczywistość. (...) Mamy więc żyć tak, jakbyśmy mogli opierać się
na sobie albo na innych, pamiętając jednak, że jedynym rzeczywistym
oparciem jest dla nas sam Bóg".67
Nie ulegać zbytniej trosce
104. Bóg, który jest twoim jedynym, autentycznym
oparciem, nieustannie troszczy się o ciebie. Troska Bożej Opatrzności
jest konkretna i bezpośrednia, obejmuje najmniejsze, najdrobniejsze
szczegóły i każdą okoliczność twojego życia. Bóg
żywi
cię, ubiera, daje ci pracę i wszystko, co potrzebujesz do życia.
"Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają
do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście
ważniejsi niż one? (...) A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie?
Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A
powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany
jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest,
a
jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż
nie
tym bardziej was, małej wiary?" (Mt6, 26.28-29).
105. Kiedy patrzymy na ptaki stale zaprzątnięte zdobywaniem pożywienia,
to wydaje się nam, że one same się żywią. Tymczasem prawda jest inna.
"To Bóg je żywi, choć my nie widzimy wyciągniętej ku nim
dłoni
Boga, pełnej ziarna. Rozum podpowiada nam, że ptaki muszą się bardzo
napracować, by skorzystać z tego, co daje im natura, ale dzieje się tak
dlatego, że Bóg troszczy się o nie w porządku naturalnym.
(...)
Bóg troszczy się o nie i żywi je poprzez naturę, w
której
jest obecny i w której działa. Bez nieustannej Bożej
interwencji
ich wysiłek byłby daremny. Podobnie jest w twoim życiu. Jeżeli
zdobywasz środki do życia czy jakieś inne dobra pracą swoich rąk i
umysłu, nie zmienia to faktu, że to Bóg żywi cię, ubiera,
daje
ci mieszkanie". 68 Rozum może ci podpowiadać, że wszystko, czego
potrzebujesz, kupujesz za wcześniej zapracowane pieniądze, a pracę,
dzięki której posiadasz pieniądze, zdobyłeś własnym
staraniem.
Idąc tym tokiem rozumowania, będziesz w końcu zmuszony odnieść swoje
życie do Stwórcy i wtedy przyznasz, że wszystko masz od
Niego.
106. Bóg, który stale jest przy tobie i kocha
cię,
zatroszczy się należycie o twoją teraźniejszość i przyszłość. "Nie
troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie
troszczyć się będzie" (Mt6,34). Słowa, że dzień troszczyć się będzie
sam o siebie, oznaczają, iż Bóg zatroszczył się już o niego.
Jeżeli - podejmując działanie - nie pamiętasz o stałej trosce Boga
obejmującej każdy drobiazg twojego życia, kiedy troszczysz się o coś
nie uwzględniając działania Bożej Opatrzności, to ulegasz zbytniej
trosce.
107. Zbytnia troska rodzi się z niewłaściwej postawy człowieka do
samego siebie i do otaczającego go świata. Jest ona wyrazem wiary w
siebie i niewiary w miłość i wszechmoc Boga. Jest pewną formą zdrady
Boga, zakwestionowaniem nadziei związanej z tym, że On zatroszczy się o
nas jutro, tak jak to czynił wczoraj i dziś. Ulegając zbytniej trosce
żyjemy tak, jakby Boga nie było, tak jakby nie od Niego, ale od nas
zależało wszystko. Ulegając iluzji, uważamy się za istoty,
które
mogą kształtować przyszłość, a przecież przyszłość nie jest w naszych
rękach. "Przyszłość zawsze jest jedynie hipotetyczna, dopóki
Bóg nie uczyni ją realną teraźniejszością dnia jutrzejszego.
Gdybyśmy spojrzeli na świat oczyma wiary, zobaczylibyśmy, że w naszym
myśleniu o przyszłości realne jest jedynie to, z czym Pan zechce
związać swoją łaskę, co zamierza zrealizować zgodnie ze swoją świętą
wolą. Pochłaniające nas tak bardzo plany i zamiary są tylko
bezużytecznymi, iluzorycznymi oparciami, o ile Stwórca
wszechświata nie zechce ich urzeczywistnić. Robienie planów
w
taki sposób, jakby przyszłość zależała od nas, można więc
nazwać
żonglowaniem iluzjami, bez względu na to, jak słuszne - po ludzku
patrząc - byłyby nasze argumenty i przesłanki. Gdybyśmy pamiętali, że
wszystko zależy od Boga, wówczas oddając się realizacji
rozmaitych planów i zamiarów zachowywalibyśmy
wobec nich
konieczny d y s t a n s - właściwą relację z iluzorycznymi oparciami".69
108. Przesadna troska o przyszłość zawsze wyniszcza człowieka. Rodzi
lęk, strach, obawę, stres, smutek, zniechęcenie i przygnębienie.
Powoduje nie tylko udrękę psychiczną, ale i duchową, związaną z brakiem
oparcia w Bożej Opatrzności. Zapominając o ingerencji Boga w nasze
życie, depczemy dar, który czyni nas otoczonymi nieustanną
troską dziećmi Bożymi.
109. "Przed zbytnią troską możemy bronić się aktami wiary, nadziei i
ufności, choćby nawet wydawałyby się nam całkowicie nieskuteczne. Bez
względu na to, trzeba wołać do Boga - jak niewidomy spod Jerycha, jak
tonący Piotr czy Apostołowie podczas burzy na jeziorze: Panie, ratuj!
Jezusie, ulituj się nade mną! Trzeba modlić się, aby On sam zachował
nas od deptania Bożej miłości: Ty widzisz, że ja nie tylko
sprzeniewierzam się Tobie, ale również innych zarażam swoim
smutkiem i myśleniem na sposób ludzki. Panie ocal mnie!". 70
Być pokornym, cierpliwym, czujnym, długomyślnym
110. "Piasek nie ma własnej siły, własnego planu. Zawierza dynamizmowi
wiatru, towarzyszy jego trajektoriom. Nie narzuca się. Wystawia się na
działanie. Wydma nie tworzy się sama. Ona pozwala się tworzyć. (...) To
nie ja jestem twórcą mej osobowości. Muszę raczej Ofiarować
Duchowi możliwość kształtowania mnie według Jego projektu. Moja
osobowość należy do mnie dzięki temu, że ją przyjmuję. Bierność, o
której mówię, prowadzi mnie do ufnego oddania się
w ręce
Boga i do otrzymywania siebie od Niego, dzień po dniu".71 Praca
wychowawcy domaga się wielkiej pokory. Uznania, że jego zadaniem nie
jest tworzenie czegoś nowego, ale otwieranie wychowanka na
wszechogarniającą go Miłość, która wszystko może, i z
której ręki wszystko otrzymuje.
111. Rolę wychowawcy można porównać do roli położnej przy
porodzie. To nie położna daje życie. Ona usiłuje ułatwić
poród.
Jest do pomocy rodzącej kobiecie. Podobnie czyni wychowawca. Choć sam
życia przekazać nie może, może stworzyć klimat, atmosferę, warunki,
środowisko, które pomoże narodzić się nowemu życiu.
Przyspieszenie narodzin nowego człowieka jest zawsze błędem.
Wychowawca, pragnący przedwcześnie wydobyć prawdziwe życie albo
stawiający wychowankowi wymagania, które go przerastają,
zawsze
hamuje jego rozwój.
112. Proces wychowawczy dokonuje się od środka, a my jedynie stwarzamy
dla niego warunki. Można go porównać do rozkwitania kwiatu.
Co
by się stało, gdybyśmy chcieli ten proces przyspieszyć i na siłę
zaczęli rozchylać pąk, prostując zwinięte płatki? Zniszczylibyśmy
kwiat. Uczeń musi mieć czas, aby dojrzeć. Trzeba dać mu co najmniej
tyle czasu, ile Bóg dał go nam, i wybaczyć tyle
błędów,
ile nam wybaczono. Cierpliwość i długomyślność to cnoty prawdziwego
wychowawcy.
113. Długomyślność wychowawcy pozwala mu spokojnie patrzeć na
wydarzenia i oczekiwać dobra w dalekiej perspektywie, myśleć w
sposób pozytywny o tym, co będzie kiedyś, nie tracić nadziei
w
sytuacji porażki. Bez umiejętności długiego wyczekiwania na skutki
podejmowanych starań, wychowawca, widząc, że jego praca nie przynosi
pożądanych rezultatów, może ulec pokusie zwątpienia i
rezygnacji.
114. Ewangeliczną zachętą do postawy długomyślności są przypowieści; o
chwaście którego gospodarz nie pozwala przedwcześnie usunąć,
aby
nie wyrwać razem z nim i pszenicy (Mt 13,24-30), i o nieurodzajnym
drzewie figowym. "Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej
winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł.
Rzekł więc do ogrodnika: "Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam
owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze
ziemię wyjaławia?". Lecz on mu odpowiedział: "Panie, jeszcze na ten rok
je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli
nie, w przyszłości możesz je wyciąć" " (Łk 13, 6b-9). Postawa
gospodarza z przypowieści o chwaście oraz ogrodnika z przypowieści o
nieurodzajnym drzewie figowym powinna cechować każdego wychowawcę.
115. Cnota długomyślności jest pomocna nie tylko w pracy wychowawczej,
ale przede wszystkim w osobistej walce z grzechem i słabością.
"Zmaganie się ze sobą, z własnymi słabościami, może nam przypominać
pracę człowieka próbującego zaczerpnąć wody szklanką bez
dna.
Taki człowiek może powtarzać swoją czynność nieskończenie wiele razy
bez żadnych efektów. (...) Może będziesz złościł się na
samego
siebie i zniechęcony powiesz: To niemożliwe, żebym był do końca wierny
Bogu. I to będzie prawda, bo rzeczywiście nie jest możliwe, żebyś był
Mu wierny własnych siłach. Ty jednak masz zmagać się, masz walczyć. I
kiedyś przyjdzie dzień, kiedy zdumiony spostrzeżesz, że woda ze
szklanki bez dna nie wylewa się. Będzie to moment, w którym
Bóg zacznie czynić cuda w twoim życiu. Zanim to jednak
nastąpi,
musisz nie tylko teoretycznie stwierdzić, że sam z siebie nie jesteś
zdolny do żadnego dobra nadprzyrodzonego, ale po którejś tam
próbie zaczerpnięcia wody szklanką bez dna rzeczywiście tej
prawdy doświadczyć i uznać ją. Wtedy Bóg ulituje się nad
tobą".72
116. Twoją nadzieją może stać się rada św. Teresy od Dzieciątka Jezus
udzielona rodzonej siostrze Celinie: "Złóż Panu Bogu ofiarę
z
tego, że nigdy nie będziesz zbierać owoców, to znaczy, że
całe
życie będziesz czuła wstręt do cierpienia, do upokorzenia, że będziesz
widziała wszystkie owoce twych dobrych pragnień i twej dobrej woli
spadające bezużytecznie na ziemię. Pan sprawi, że w chwili twej
śmierci, w mgnieniu oka, na drzewie twej duszy dojrzeją piękne owoce".
73
Nie pragnąć sukcesu i nie oczekiwać wdzięczności
117. Pragnienie sukcesu w pracy wychowawczej jest pułapką. Prowadzi ono
nieuchronnie do zniechęcenia, które skutecznie uniemożliwia
wychowywanie. Przeżywanie zawodu jest wynikiem zniewolenia oczekiwaniem
na sukces. Kiedy cierpisz z powodu porażki, pamiętaj, że człowiek
zawodzi się nie na ludziach, ale na swoich wobec nich oczekiwaniach.
Nasze oczekiwania krzywdzą uczniów. Może warto zastanowić
się
nad tym, o co nam chodzi: o ucznia czy sukces? Czy ktoś ci powiedział,
że masz się czegoś spodziewać?
118. Pomagając komuś albo wyświadczając przysługę człowiek liczy zwykle
na odwzajemnienie swojej troski. Ludzki egoizm spragniony jest tego
rodzaju pokarmu. Kiedy go nie otrzymuje, przeżywa gorycz i
rozczarowanie. Dotyka to także wychowawców. W ich sercach
często
rodzi się zawód, a nawet pretensja i żal wobec
wychowanków, którzy okazali się niewdzięczni.
Pamiętaj,
że za każdym przeżywanym zawodem, pretensją czy żalem ukrywają się
twoje roszczenia wobec uczniów, wykraczające poza plany
Boże.
Przecież uczeń nie może okazać nikomu wdzięczności, jeśli
Bóg
tego nie chce. Takie doświadczenia są po to, aby przypomnieć
wychowawcy, że tak naprawdę to Bóg przez niego pomaga innym
ludziom i to Jemu przede wszystkim należy się ludzka wdzięczność.
Poddać się bezpośredniemu działaniu Boga
119. Z pracą chrześcijańskiego wychowawcy zawsze związane jest
apostolstwo. ""Apostołować" oznacza "zanosić Boga, dawać Boga innym".
(...) Jedynie Bóg może dawać Boga.(...) Człowiek nie jest w
stanie sam zanosić Boga, udzielać Go. (...) Aby uniknąć zbędnych
prób, poddaje się bezpośredniemu działaniu samego Boga. Jego
aktywność jest tym bardziej skuteczna, im mniej jest jego własna." 74
Mądry wychowawca wie, że nie może przychodzić do ucznia sam. Chce
przynosić mu Boga. Rezygnuje zatem z własnej aktywności, a poddaje się
bezpośredniemu działaniu Boga. Pozwala na wejście Boga we własne
działanie w takim stopniu, że staje się ono działaniem samego Boga.
"Osoby odpowiedzialne za życie wiarą innych powinny dążyć do tego, by
to ostatecznie Jezus przez nich wychowywał, bo tylko On potrafi z
doskonałą - Boską cierpliwością prowadzić ludzi drogami uświęcenia,
mimo ich ciągłych upadków i niewierności."75
120. "Takie działanie jest możliwe tylko wówczas, gdy
jesteśmy
totalnie beztroscy. Nie boimy się, nie niepokoimy się, jaki będzie
rezultat. Powierzamy siebie samych i swoje zdolności Bogu, a reszta
będzie, jaka będzie. Rezultat jest Jego sprawą. Taka beztroska nie jest
brakiem zaangażowania ani zagrożeniem dla "jakości" pracy. Przeciwnie,
kiedy znika zatroskanie o rezultaty, wyzwala się mnóstwo
energii, którą wcześniej pochłaniał strach. Dopiero teraz
jesteśmy totalnie dyspozycyjni, zdolni do tego, aby stać się narzędziem
w Bożych rękach".76 Stres towarzyszący twojemu działaniu oznacza, że
daną rzecz pragniesz wykonać sam, zamiast złożyć ją w ręce Boga.
"Powierz Panu swą drogę, zaufaj Mu, a On sam będzie działał" (Ps 37,5).
121. "Jeżeli Bóg zechce się tobą posłużyć, to na zasadzie
twojej
słabości. Kiedy próbujesz apostołować w poczuciu siły i
mocy,
stajesz się antyznakiem. Ludzie nie chcą twojej mocy, twojej własnej
mocy, ponieważ jest ona dla nich upokarzająca. Pan Bóg też,
aby
uczynić cię znakiem i posługiwać się tobą, nie potrzebuje twojej siły,
wręcz przeciwnie, potrzebuje twojej słabości".77 Twoja słabość zrobi
bowiem miejsce na jego działanie i moc oraz sprawi, że to, co robisz,
będzie Jego dziełem. Tak wielką łaską jest łaska słabości, a ty często
bronisz się przed nią. Właściwą postawę wobec słabości miał św. Paweł,
kiedy pisał:"... mam upodobanie w moich słabościach, obelgach,
niedostatkach, prześladowaniach, uciskach z powodu Chrystusa" (2Kor
12,10a).
122. "Chrześcijaństwo jest religią łaski, religią, która
ukierunkowuje nas na to, aby pozwolić działać Chrystusowi, by coraz
bardziej otwierać się na Jego działanie. Chodzi o takie otwarcie,
które pozwoliłoby Chrystusowi w pełni w nas żyć. (...)
"Jezus
wyręczy mnie we wszystkim" - pisała św. Małgorzata Maria - jeśli tylko
pozwolę Mu działać w sobie. Będzie we mnie kochał, pragnął, uzupełniał
wszystkie moje niedostatki".78 Otworzyć człowieka na łaskę to cel, ku
któremu powinien zmierzać cały proces wychowawczy.
Stawać w prawdzie
123. Wykonywana praca powinna prowadzić nas do zjednoczenia z Bogiem.
Ostatecznie, przecież po to otrzymujemy ją od Stwórcy. Żeby
tak
się stało, powinniśmy wykonywać swoje zajęcia zgodnie z wolą Bożą i
starać się przede wszystkim o to aby podobały się one Bogu, a nie
ludziom. "Stając w prawdzie przed Bogiem, dobrze byłoby się przyznawać,
że często pracujemy z myślą o zasłużeniu na ludzką aprobatę i że to
właśnie dlatego w naszym życiu jest tak wiele stresów,
napięć i
lęku. A przecież szukanie oparcia w naszym miejscu pracy jest
pokładaniem nadziei w czymś, co w każdej chwili może przestać istnieć.
Również o całym świecie można zgodnie z Objawieniem
powiedzieć,
że jego postać przemija (1Kor 7,31)".79
124. W wychowaniu nigdy nie chodzi o cześć dla wychowawcy. Chodzi
wyłącznie o wzrastanie w dobru wychowanków. Dlatego
wychowawca
świadom subtelnych dróg, jakich może poszukać jego własny
egoizm, powinien nieustannie w postawie skruszonego celnika powierzać
miłosierdziu Bożemu siebie i swoich wychowanków.
125. "Trzeba, żebyś pracował w postawie ewangelicznego celnika - ze
świadomością, że tak naprawdę to jedynie grzechy są twoją własnością.
Twoje zaś zdolności czy umiejętności rozwiązywania problemów
to
dary Boże. Jeżeli będziesz starał się być wobec Boga jak ewangeliczny
celnik, zrozumiesz, że to Bóg posługuje się twoim rozumem,
że ty
sam z siebie nic nie możesz. "Cóż masz, czego byś nie
otrzymał ?
A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał" (1
Kor 4,7)".80
126. Prawdę o tym, że jedynie nędza jest naszą własnością, przekazał
Pan Jezus osobiście w dialogu z błogosławioną s. Faustyną:
"Córko moja, nie ofiarowałaś mi tego, co jest istotnie
twoim.
"Zagłębiłam się w sobie i poznałam, że kocham Boga wszystkimi władzami
swej duszy, a nie mogąc poznać, co jest, co nie oddałam Panu,
zapytałam: Jezu powiedz mi o tym, a oddam Ci natychmiast z hojnością
serca. - Jezus rzekł mi z łaskawością: Córko, oddaj mi nędzę
swoją, bo ona jest wyłączną twoją własnością".81
127. Prawdę o ludzkiej kondycji przekazują nam z całą mocą święci. Św.
Franciszek z Asyżu w swojej regule napisze - "bądźmy mocno przekonani,
że naszą własnością są tylko nasze wady i grzechy".82 Z kolei Makary
Wielki powie: "Otchłań jest w twym sercu; piekło - w twej duszy".83 A
doktor Kościoła św. Teresa z Avila stwierdzi: "Bóg jest
prawdą
najwyższą, a pokora niczym innym jak chodzeniem w prawdzie. Nie ma zaś
prawdy większej nad tę, że sami z siebie nic nie mamy dobrego, że nasza
jest tylko nędza i nicość. Kto tego nie rozumie, ten chodzi w
kłamstwie. Im zaś kto szczerzej uznaje tę prawdę, tym przyjemniejszy
staje się Prawdzie Najwyższej".84
128. Jedynie nędza jest wyłączną własnością człowieka. Wszystko inne
jest własnością Boga, który z miłości do człowieka
obdarowuje go
nieskończenie, i to w nadmiarze, swoją łaską i całym
mnóstwem
różnorakich darów. Pragnie w ten
sposób udzielać
się człowiekowi i umożliwiać mu jednoczenie z Sobą. Jednoczenie z
Bogiem dokonuje się jednak tylko wówczas, kiedy człowiek nie
zatrzymuje swojej uwagi a otrzymanych darach, ale skupia się na
Obdarowującym i Jemu okazuje swoją wdzięczność. Jeżeli dar staje się
ważniejszy od Dawcy, przesłania Go - zaczyna pełnić rolę bożka. "Dusza
staje się wówczas podobna do źle wychowanego dziecka,
które otrzymało wspaniały prezent, ale zupełnie nie pamięta
o
osobie, która je obdarowała. Odwraca się plecami i
całkowicie
zajęte swoją zabawką nie zwraca uwagi na tę osobę, nie ma nawet zamiaru
dziękować. Jeżeli nie akceptujemy takiego postępowania w stosunkach z
ludźmi, to o ileż bardziej rani ono i obraża Boga, który
daje
nam wszystko, a w osobie Syna Bożego składa za nas swoje życie".85
129. Człowiek może dać drugiemu człowiekowi tylko z tego, co sam
posiada. W kontakcie z wychowawcą uczeń zawsze szuka miłości
prawdziwej, agape, czyli Boga. Jeżeli wówczas liczysz na
siebie,
to dajesz uczniowi siebie, a więc nędzę, która jest twoją
wyłączną własnością. Tym samym wyrządzasz mu krzywdę. Kiedy on to
odkryje, poczuje się oszukany i boleśnie zraniony. Chcąc dać uczniowi
Boga, a więc odpowiedzieć na jego pragnienie, musisz w kontakcie z nim
liczyć tylko na Boga, na Jego nieskończone miłosierdzie. Powinieneś
zatem w czasie spotkania z wychowankiem błagać Boga, aby zechciał użyć
cię jako swojego narzędzia i mimo wielu twoich niedoskonałości udzielił
się przez ciebie wychowankowi. Staniesz się w ten sposób dla
niego przedłużeniem pomocnej dłoni Boga.
Żyć w komunii z Maryją
130. Najdoskonalszy wzór pracy wychowawczej zostawiła
Maryja,
twoja Matka i Wychowawczyni. Wpatruj się w Nią jak małe dziecko
wpatruje się we własną matkę i dziel z Nią całe swoje życie. Żyjąc w
komunii z Maryją, będziesz patrzył na świat i wychowanków
tak
jak, Ona patrzy, myślał tak, jak Ona myśli, czuł tak, jak Ona czuje.
Będziesz żył Jej życiem i kochał Jej sercem. A żyjąc Jej życiem,
będziesz żył życiem samego Boga.
131. Naśladując św. Jana, który "wziął Ją do siebie" (J
19,27c),
zawierz się Jej. "Zawierzenie się Maryi prowadzi do
szczególnej
relacji z Nią. Przez śmierć Chrystusa Bóg rozlewa nad
światem
swoją niezgłębioną miłość - miłość ojcowską i macierzyńską - i chce, by
docierała ona do najgłębszych pokładów naszych serc poprzez
Serce Maryi. Ta wielka łaska domaga się odpowiedzi. I właśnie twoje
zawierzenie się Maryi - zawierzenie wyrażające się życiem, tą
szczególną relacją - jest odpowiedzią, jakiej Bóg
od
ciebie oczekuje". 86
Wspólne spotkania
132. Dzieło Stowarzyszenia obejmuje wiele szkół
różnego
typu i stopnia. Troska o dobro wspólne domaga się wzajemnego
poznania i życzliwej współpracy w każdej dziedzinie. Celowi
temu
służą wspólne spotkania i imprezy organizowane przez
Stowarzyszenie lub z inicjatywy samych szkół.
Wśród nich
na szczególną uwagę zasługują:
- dzień jedności szkół Stowarzyszenia,
- dzień sportu szkół Stowarzyszenia,
- uroczystość wręczenia Złotych Tarcz,
- rekolekcje wakacyjne pracowników szkoły,
rodziców i uczniów,
- spotkania dyrektorów,
- warsztaty dla nauczycieli,
- pielgrzymka absolwentów szkół licealnych,
- pielgrzymka na Jasną Górę w ramach
Ogólnopolskiego Forum Szkół Katolickich.
Zajęcia pozalekcyjne
133. Zajęcia lekcyjne, choć stanowią podstawową formę pracy z uczniem,
nie wyczerpują możliwości oddziaływań wychowawczych szkoły.
134. Ważnym elementem w pracy wychowawczej szkoły jest stworzenie
uczniom przestrzeni dla ich inicjatywy w organizowaniu życia
pozalekcyjnego w szkole. Pozwoli to uczniom, w środowisku szkolnym,
rozwijać własne pasje i zainteresowania, odnajdywać osobiste formy
ekspresji i poszukiwać własną tożsamość, spędzać czas wolny, zawiązywać
znajomości i przyjaźnie, uczyć się odpowiedzialności i zaangażowania na
rzecz dobra wspólnego. Pozalekcyjne życie szkolne powinno
służyć
życiowej edukacji uczniów.
135. Integralna formacja człowieka - obejmująca "rozwój
wszystkich ludzkich zdolności ucznia, przygotowanie do życia
zawodowego, kształtowanie zmysłu estetycznego i społecznego, jego
otwarcie się na transcendencję i jego wychowanie religijne" 87-
dokonuje się przede wszystkim na drodze systematycznej i krytycznej
asymilacji kultury. Dołóżmy zatem starań, aby stworzyć
uczniom
szeroką możliwość obecności prawdziwej kultury i sztuki w szkole i
kontaktu z nimi poza szkołą.
136. Obcowanie z kulturą ma ukazać uczniom jej etyczny wymiar. Odkrycie
etycznego wymiaru kultury przez człowieka prowadzi do ożywienia jego
życia duchowego i pomaga mu w osiągnięciu wolności moralnej,
która może zrodzić się tylko w miarę orientowania się ku
wartościom absolutnym.
137. Szczególną formą obcowania z kulturą i sztuką jest jej
tworzenie lub współuczestnictwo w jej tworzeniu. Niech w
szkole
rozkwitnie działalność zespołów chórowych,
muzycznych,
redakcyjnych, aktorskich, kół plastycznych i innych .
138. Obcowanie z naturą, jej harmonią i pięknem, służy odpoczynkowi
człowieka i odkrywaniu obecności Stwórcy. Wyrazem troski o
tę
sprawę niech będzie działalność szkolnego koła turystycznego,
organizowanie wycieczek szkolnych i klasowych, obozów
wakacyjnych itp.
139. Higienie pracy i działaniom prozdrowotnym szkoły sprzyjają zajęcia
sportowe, które mogą spełniać także rolę wychowawczą. "To w
czasie rozgrywek sportowych można wpajać uczniom, że wygrywać należy,
szanując pokonanych, że można przegrać z godnością i nie załamywać się,
że należy samemu przyznać się do faulu, że nie wolno łamać reguł
gry"88, że na boisku obowiązuje kultura słowa i miłość bliźniego, także
przeciwnika. Zadbajmy o urozmaicenie zajęć sportowych w szkole, a także
o przygotowanie i udział uczniów w różnego
rodzaju
zawodach sportowych oraz o organizację takich zawodów
pomiędzy
szkołami Stowarzyszenia i w samej szkole.
140. Ciekawą formą rozbudzania i podtrzymywania pasji poznawczej
uczniów są - prowadzone przez specjalistów -
warsztaty.
Warsztaty są to wybrane przez uczniów w każdym semestrze
zajęcia
pozalekcyjne o charakterze studyjnym i praktycznym. Ich tematyka i
dobór powinny zależeć od zainteresowań i poszukiwań
uczniów oraz od potrzeb społecznych danej społeczności
lokalnej.
141. Prowadzenie warsztatów pozwoli szkole poszerzyć ofertę
edukacyjno - wychowawczą i być tym samym atrakcyjniejszą dla
uczniów. Z kolei młodzieży umożliwi kontakt ze specjalistami
z
różnych dziedzin, poznanie ich warsztatu pracy,
skonkretyzowanie
własnych zainteresowań, rozpoznanie różnorodnych potrzeb
społecznych i poszukiwanie konkretnej pomocy dla potrzebujących, np. we
współpracy z parafią, Caritas, Akcją Katolicką, władzami
gminy
lub powiatu.
142. Uczniom angażującym się poza szkołą w harcerstwo, klub
wspinaczkowy, kształcenie muzyczne, parafialne grupy formacyjne, szkoła
zalicza to zaangażowanie jako warsztat. Szkoła jest bowiem
zainteresowana, aby jej uczniowie rozwijali się i nabywali nowe
umiejętności również poza jej murami.
Wychowanie społeczne
143. Władza, której domaga się społeczna natura człowieka, i
porządek moralny pochodzą od Boga: "Każdy niech będzie poddany władzom,
sprawującym rządy nad innymi. Nie ma bowiem władzy, która by
nie
pochodziła od Boga, a te, które są, zostały ustanowione
przez
Boga. Kto więc przeciwstawia się władzy - przeciwstawia się porządkowi
Bożemu. Ci zaś, którzy się przeciwstawili, ściągną na siebie
wyrok potępienia" (Rz 13,1-2).
144. Szkoła ma okazywać prawowitej władzy należne jej uznanie i
szacunek oraz, stosownie do zasług, wdzięczność, a osobom,
które
ją sprawują, życzliwość, i ku takiej postawie wychowywać wszystkich
swoich wychowanków.
145. "Władza jest sprawowana w sposób prawowity tylko wtedy,
gdy
troszczy się o dobro wspólne danej społeczności i jeśli do
jego
osiągnięcia używa środków moralnie dozwolonych. Jeśli
sprawujący
władzę ustanawiają niesprawiedliwe prawa lub podejmują działania
sprzeczne z porządkiem moralnym, to rozporządzenia te nie obowiązują w
sumieniu. Wtedy władza przestaje być władzą, a zaczyna się bezprawie".89
146. "Przez dobro wspólne należy rozumieć sumę
warunków
życia społecznego, jakie ... zrzeszeniom bądź poszczególnym
członkom społeczeństwa pozwalają osiągnąć pełniej i łatwiej własną
doskonałość. Dobro wspólne odnosi się do życia wszystkich.
Od
każdego domaga się roztropności, a szczególnie od tych,
którym zostało powierzone sprawowanie władzy".90
147. "Dobro wspólne opiera się na trzech istotnych
elementach:
poszanowaniu i popieraniu podstawowych praw osoby [prawa do
postępowania według słusznej normy własnego sumienia, do ochrony życia
prywatnego, do sprawiedliwej wolności, także religijnej]; dobrobycie,
czyli rozwoju dóbr duchowych i ziemskich społeczności,
pokoju i
bezpieczeństwie społeczności i jej członków". 91
148. Dobro wspólne jest fundamentem każdej
wspólnoty
ludzkiej, także wspólnoty szkolnej, którą ożywia
i
kształtuje. Niech cała społeczność szkoły określi własne dobro
wspólne i dołoży wszelkich starań, aby każdy członek
społeczności szkolnej uczestniczył w jego urzeczywistnianiu i
pomnażaniu. Człowiek uczestniczy w dobru drugiej osoby i społeczności,
kiedy podejmuje zadania, za które ponosi odpowiedzialność
osobistą, sumiennie pracuje, rzetelnie wypełnia spoczywające na nim
obowiązki, szanuje drugiego człowieka i szuka jego dobra.
149. Uczciwość i przestrzeganie wcześniej ustalonych zasad służy nie
tylko dobru wspólnemu, ale przede wszystkim samemu
człowiekowi,
ponieważ daje mu wolność, która jest zdolnością wybierania
prawdziwego dobra.
150. Codzienne życie szkolne obfituje w wydarzenia, które
uchybiają dobru wspólnemu - zaniedbywanie
obowiązków
szkolnych i podjętych zadań, niewłaściwe zachowanie w klasie podczas
lekcji, na korytarzu w czasie przerwy, lekceważący stosunek do
personelu szkoły, drwiny z mniej zdolnych uczniów, wzajemne
obmowy, pomówienia, kłamstwa, ściąganie, które w
naszych
szkołach traktujemy jako kradzież stopnia i oszustwo wobec nauczyciela
i kolegów, różne wykręty mające na celu uchylanie
się od
przestrzegania obowiązującego prawa. Urzeczywistnianie dobra
wspólnego wymaga zatem od członków społeczności
szkolnej
wciąż ponawianego nawracania się.
151. Uchylanie się od udziału w dobru wspólnym jest
niezgodne z
wymogami sprawiedliwości i powinno być zdecydowanie karane.
152. Człowiek, żyjąc dla siebie, nigdy nie będzie w pełni człowiekiem.
To miłość stwarza człowieka, a ona wyraża się w dawaniu. Człowiek
dojrzały jest jak źródło i posiada siebie w dawaniu. Dlatego
dobrowolne i szlachetne zaangażowanie się w rozwój dobra
wspólnego, stosownie do zajmowanego miejsca, odgrywanej
przez
siebie roli, jest podstawowym elementem formacji człowieka.
153. Prowadząc warsztaty społeczne, pokażmy uczniom potrzeby ludzi
cierpiących, samotnych, opuszczonych, chorych, niepełnosprawnych,
bezdomnych, ubogich, aby wyzwolić w nich szlachetne pragnienie
zaradzenia tym potrzebom poprzez niesienie konkretnej pomocy
potrzebującym.
154. Zachętą do takiego rodzaju zaangażowania będzie posiadanie przez
każdego ucznia karty aktywności społecznej. Prowadzenie karty pozwoli
samemu uczniowi - jak również wychowawcy- ocenić
zaangażowanie
na rzecz klasy, szkoły i osób potrzebujących. Stan karty
aktywności społecznej, według której uczeń ma obowiązek
poświęcić 1 godzinę w tygodniu na rzecz bliźnich, miałby bezpośredni
wpływ na ocenę z zachowania.
155. Każdy sprawdzian, klasówka, odpowiedź, ma dwie oceny:
widoczną i niewidoczną. Dotyczy to także oceny z zachowania. Widoczną
stawia nauczyciel, a niewidoczną - sam Chrystus. A Chrystus widzi
wszystko, także to, czego nie dostrzega nauczyciel. On wie, czy uczeń
pracował Uczciwie, czy ściągał. Zna jego trudności i kłopoty,
które pomimo usilnego starania nie pozwoliły mu lepiej się
przygotować. Widzi wiedzę ucznia, którą ten posiadał, ale z
różnych powodów nie potrafił przekazać
nauczycielowi. Wie
także o całym jego lenistwie i wynikających z niego zaniedbaniach.
Dlatego Chrystus nigdy się nie myli, a wystawiona przez Niego ocena
jest zawsze sprawiedliwa. Ocena wystawiona przez nauczyciela szybko
przestaje być ważna. Ocena wystawiona przez Pana Jezusa pozostaje na
wieczność. Zabieramy ją ze sobą do nieba.92
156. Wrażliwość na potrzeby bliźnich rodzi się nade wszystko z wiary w
obecność Chrystusa w każdym człowieku. Ponieważ Chrystus obecny jest w
każdym człowieku, dlatego wszystko, co czynimy bliźniemu, czynimy
samemu Bogu. szacunek, pomoc, życzliwość, troska okazywana bliźnim jest
zawsze wyrazem twojej miłości do Boga.
157. Chrystus przychodzi do ciebie w każdym człowieku i w każdym
człowieku na ciebie oczekuje, a zwłaszcza w ludziach chorych, kalekich,
niedołężnych, biednych i osieroconych. Każdy wysiłek podejmowany na
rzecz potrzebującego człowieka, jest zawsze służbą samemu Chrystusowi.
158. Niedostrzeganie obecności Boga w człowieku rani Boga i człowieka
Dlatego podejmuj stały wysiłek patrzenia na bliźnich z wiarą. Wiara to
"nadprzyrodzone oczy", które odkrywają przed nami
ogarniającą
nas zewsząd obecność Boga i sens wszystkich naszych życiowych
doświadczeń.
159. Kiedy zaczniesz dostrzegać Boga w drugim człowieku, przestanie on
"być dla ciebie zwykłym sąsiadem, przyjacielem czy wrogiem. Stanie się
bliźnim, w którym mieszka Bóg. Odtąd twoje życie
będzie
ciągłym spotykaniem się z Bogiem".93
160. W dostrzeganiu Boga w drugim człowieku pomogą ci częste spotkania
z Jezusem w Najświętszym Sakramencie na adoracji.
161. Przedstawiony Program wychowawczy - jeden we wszystkich szkołach
Stowarzyszenia - ma być podstawą do powstania w każdym roku planu
wychowawczego szkoły dostosowanego do aktualnych potrzeb
członków społeczności szkolnej, który będzie
uznany przez
wszystkich za wspólne i ważne zadanie. Z końcem każdego roku
szkolnego wychowawcy, uczniowie i rodzice powinni ocenić, na ile jego
założenia były przestrzegane, przeprowadzić krytyczną analizę przyczyn
ewentualnych niedomagań i zastosować środki zaradcze. Uczestniczenie w
powstaniu i realizacji planu wychowawczego szkoły jest tworzeniem dobra
wspólnego oraz uwrażliwia na troskę o dobro
wspólne w
życiu społecznym.
Wychowanie patriotyczne
162. W rozwoju osobowym człowiek korzysta z dziedzictwa materialnego i
duchowego społeczeństwa, w którym żyje. Ma obowiązek z
wdzięcznością to dziedzictwo szanować i pomnażać.
163. Szacunek i wnoszenie osobistego wkładu w pomnażanie dziedzictwa
narodowego jest wyrazem miłości do ojczyzny i służby dla niej. Miłość
do ojczyzny znajduje swój szczególny wyraz w
płaceniu
podatków, korzystaniu z prawa wyborczego i obrony kraju.94
164. Problemy te powinny być szeroko omówione z młodzieżą na
godzinach wychowawczych, lekcjach historii, WOS-u, języka polskiego i
innych. Szczególną okazją do ich popularyzowania są
spotkania w
szkole z senatorami i posłami oraz z działaczami samorządowymi.
165. Kształtowanie właściwych postaw obywatelskich dokonuje się nade
wszystko poprzez pielęgnowanie tradycji narodowych. Służą temu święta i
ważne rocznice państwowe. Dołóżmy starań, aby w życiu szkoły
były to wydarzenia ważne i uroczyście obchodzone.
166. Patriotyzm - w czasach pozbawionych wszelkich ideałów -
staje się cenną wartością, ponieważ uczy życia dla ideałów,
a
tym samym kształtuje w człowieku umiłowanie wartości. Pomaga też
człowiekowi, zwłaszcza młodemu, przekroczyć siebie, krąg swoich spraw,
własnych interesów czy korzyści, i zwrócić się ku
dobru
wspólnemu, jakim jest ojczyzna.
167. Dojrzała i prawdziwa miłość do ojczyzny nie zamyka, a otwiera
człowieka na wszystko, co dobre i piękne w kulturach innych
narodów. Miłości do ojczyzny uczmy w taki sposób,
aby dla
wychowanka stała się drogą do umiłowania całej ludzkości, tzn. każdego
człowieka i Boga, Ojca wszystkich ludzi. Wielka rodzina ludzka, chociaż
podzielona z powodów historycznych i politycznych, ma
przecież
jednego Ojca w niebie i jedną ojczyznę w wieczności.
168. Niech w życiu szkoły będą obecne i żywe problemy społeczeństwa
międzynarodowego, takie jak pokój, wolność, sprawiedliwość,
braterskie wspomaganie ubogich, współpraca między narodami
oraz
apele uznanych organizacji międzynarodowych.
Wychowanie religijne i życie wewnętrzne
169. Człowiek odkrywa prawdę o sobie nie tyle przez uczestnictwo w
takim czy innym wydarzeniu, co przez badanie swego sumienia, ocenę
swojej postawy, motywów swojego postępowania i
towarzyszących im
emocji, jakie zrodziły się w sercu na skutek tego wydarzenia. Patrzenie
w serce pozwoli ci odkryć, kim naprawdę jesteś i otworzy cię na Prawdę,
którą jest Chrystus.
Modlitwa
170. Istnieje ścisły związek między życiem a modlitwą. Takie jest nasze
życie, jaka jest nasza modlitwa, i odwrotnie - taka jest nasza
modlitwa, jakie jest nasze życie. Nasz stosunek do modlitwy i jej
miejsce w naszym życiu są najlepszą ilustracją jego jakości.
171. Piękna modlitwa to zapowiedź pięknego życia, dlatego każdy dzień w
szkole chciej rozpocząć od wspólnej modlitwy szkolnej.
Módl się nie tylko ustami, ale nade wszystko sercem. Niech
twoja
modlitwa nie będzie rutynowo odprawianym rytuałem, ale rodzącą się z
głodu Boga potrzebą serca.
172. Często, w czasie lekcji i na przerwach, kieruj swoje myśli ku
Bogu, a kiedy zadzwoni ostatni dzwonek - podziękuj Mu za stałą obecność
przy tobie, a jeżeli o Nim nie pamiętałeś - przeproś Go za to. Nie
opuszczaj szkoły bez powiedzenia Bogu " dziękuję" i "przepraszam".
Modlitwa wdzięczności i skruchy powinna przenikać całą twoją
codzienność.
173. "W świetle wiary najważniejszą czynnością naszego dnia jest
modlitwa. To ona musi znajdować pierwsze miejsce wśród
innych
czynności. Kontakt z Bogiem decyduje o wartości i znaczeniu naszej
pracy. Jej skuteczność zależy od tego, co jest jakby na zapleczu, a
więc od twoich, może bardzo obolałych od klęczenia, kolan".95 Z
modlitwy i ofiary rodzi się wszelkie autentyczne działanie i wszystko,
co wielkie na tym świecie.
174. Ufna i wytrwała modlitwa rozpali twoją miłość do Boga i pozwoli ci
odkryć, że jesteś przez Niego nieustannie obdarowywany. "Tylko serce,
które kocha, spostrzega, że jest obdarowywane. Oblubienica
zakochana w swoim oblubieńcu dostrzega nawet drobne przejawy jego
miłości, choćby były wyrażane jedynie zwykłymi, drobnymi gestami".96
175. "Modlitwy trzeba się ciągle uczyć. Jest ona wciąż stojącym przed
nami zadaniem. Aktualna forma modlitwy nie może nam wystarczać". 97
Powinniśmy ciągle iść dalej i stale ją rozwijać. Wraz z jej rozwojem
intensyfikuje się twoja więź z Bogiem. Modlitwa jest bowiem jej
szczególnym wyrazem. Nieobecność modlitwy jest znakiem braku
wiary w Boga, a przejawem wiary w siebie i w swoje możliwości. Na ile
się modlisz, na tyle jesteś chrześcijaninem. Ostatecznie należy
stwierdzić, że modlitwa jest darem Boga, a dyspozycją do przyjęcia tego
daru jest pokora. To ona robi miejsce w naszym sercu na działanie Ducha
Świętego, który modli się w nas i za nas (por. Rz8,26).
Można
zatem powiedzieć - tyle jest autentycznej modlitwy w naszym życiu, ile
jest w nas pokory.
Eucharystia
176. Bóg przychodzi do ciebie w każdym wydarzeniu, ale nade
wszystko daje się tobie w Eucharystii. Jest ona wyrazem Jego szalonej
miłości do człowieka, Jego miłości do ciebie. "W czasie Mszy św.
Chrystus na naszych oczach zbawia nas; oddaje swoje życie, abyśmy mogli
być uwolnieni z więzów grzechu, i równocześnie na
naszych
oczach zmartwychwstaje, utwierdzając naszą nadzieję, że i my
zmartwychwstaniemy, że obmyci mocą Jego Zbawczej Ofiary z naszych win
zostaniemy przemienieni".98
177. "Nie dokona się to jednak w sposób automatyczny, ale na
miarę naszej wewnętrznej dyspozycji, na miarę otwarcia na tę
niezgłębioną Tajemnicę i największy Dar. Chrystus , który we
Mszy św. pragnie zanurzyć nas w swojej Odkupieńczej Ofierze, na tyle
oczyszcza nas i przemienia, na ile my tego oczekujemy. (...) Tak jak w
rytmie biologicznym rozpoczynamy dzień, kiedy budzimy się, a kończymy,
gdy zasypiamy, tak dla ludzi wierzących rozpoczęciem dnia w sensie
życia duchowego winno być uczestnictwo we Mszy św. Czas zaś po jej
zakończeniu, nie wyłączając nocy - jeżeli przed snem wzbudzimy taką
intencję - powinien być dla nas czasem oczekiwania na kolejną Mszę św.
i jej owoce".99
178. Twoje oczekiwanie na Eucharystię stanie się autentyczne i
głębokie, gdy lepiej rozpoznasz stan swojej duszy. Kiedy odkryjesz, jak
bardzo twoja dusza pokryta jest grzechem, jak głęboko toczy ją trąd
zła, zaczniesz upatrywać w Odkupieńczej Ofierze jedyną szansę na
ocalenie. "Gdyby człowiek śmiertelnie chory dowiedział się, że istnieje
lek na jego chorobę, tylko że powinien być przyjmowany codziennie, bez
wątpienia zrobiłby wszystko, by go zdobyć, i pewnie z największą uwagą
dopilnowałby czasu jego przyjmowania".100
179. Tylko Chrystus wie do końca, jak bardzo Go potrzebujesz i dlatego
jest w Nim głód przychodzenia do ciebie w Eucharystii. On
czeka
na ciebie. Kiedy ty opóźniasz swoje przyjście,
Bóg
doświadcza tego, co psychologia określa udręką oczekiwania. "Udręka
oczekiwania na osobę, którą się kocha, jest udręką na miarę
miłości wzgardzonej. Im bardziej matka kocha dziecko, które
nie
przychodzi, tym większa jest jej udręka oczekiwania na spotkanie z nim.
A jeżeli jest to nieskończona miłość Boga, jakiej nie potrafisz sobie
nawet wyobrazić, to - gdy nie przychodzisz - jak wielka musi być Jego
udręka oczekiwania na ciebie?".101
180. Odkrywanie szalonej miłości Chrystusa będzie rodzić w tobie
pragnienie, by odpowiedzieć na Jego oczekiwanie, czyli głód
Eucharystii. "Jeżeli nie tęsknisz za Odkupieńczą Ofiarą i przyjmujesz
Komunię św. tylko z racji na pobożny zwyczaj, znaczy to, że nie chcesz
być przez odkupieńczą Ofiarę Chrystusa przemieniony. A jeżeli tego nie
chcesz, to twoje życie jest właściwie wegetacją. (...) Przecież
Bóg nie zbawi cię wbrew twojej woli".102
181. "Święty Franciszek Salezy starał się przygotowywać do Mszy św.
cały dzień, tak by na pytanie: co robi? mógł odpowiedzieć,
że
przygotowuje się do Eucharystycznej Ofiary". 103 Również i
ty
staraj się do niej przygotowywać przez wszystko, co robisz, a
szczególnie przez modlitwę celnika i spowiedź. A kiedy
jesteś na
Mszy św., w czasie ofiarowania chleba i wina, złóż w ofierze
duchowej na ołtarzu swoją pracę i odpoczynek, modlitwę i cierpienie,
przeżywane radości i smutki, odniesione sukcesy i poniesione porażki.
Duch Święty, który przemienia chleb i wino w Ciało i Krew
Chrystusa, uświęci wówczas także całą twoją codzienność.
182. Msze Święte szkolne należy odprawić w następujące dni:
Uroczystość rozpoczęcia roku szkolnego,
Triduum ku czci św. Stanisława Kostki, patrona dzieci i młodzieży,
Święto Edukacji Narodowej - zalecana Msza św. w przeddzień, w godzinach
popołudniowych, z akademią i agapą, przygotowaną przez
rodziców
i samorząd uczniowski;
Dzień Zaduszny - we Mszy św. wspomnieć zmarłych pracowników
szkoły, uczniów,
absolwentów i ich rodziców. Jeżeli Dzień Zaduszny
wypadnie w sobotę lub niedzielę, Mszę św. należy odprawić w oktawie
modlitw za zmarłych;
Roraty - przynajmniej raz w okresie Adwentu,
W czasie rekolekcji szkolnych,
Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP - patronalne święto
Stowarzyszenia,
Uroczystość Objawienia Pańskiego,
Święto Ofiarowania Pańskiego,
Uroczystość św. Józefa,
Uroczystość Zwiastowania NMP,
Uroczystość św. Wojciecha - głównego patrona Polski,
Uroczystość św. Stanisława - głównego patrona Polski, Msza
św. w intencji maturzystów,
Uroczystość Wniebowstąpienia,
Święto Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła,
Święto patronalne szkoły,
Uroczystość patronalna Kościoła lokalnego,
w rocznicę wyboru papieża,
Uroczystość zakończenia roku szkolnego.
Spowiedź
183. W Bogu jest ciągłe i nienasycone pragnienie przebaczania.
Bóg kocha przebaczać i to tak bardzo, że w Chrystusie,
który złożył siebie w ofierze za nasze grzechy, wszystko z
góry nam wybaczył. Wszystkie nasze grzechy są już odkupione
czyli przebaczone.
184. Naszym zadaniem jest przyjąć podarowane w Chrystusie przebaczenie.
Człowiek otwiera się na Boże przebaczenie, kiedy ze skruchą przyznaje
się przed Bogiem do swojej winy i oskarża się ze swoich
grzechów. "Nigdy nie dość skruchy i nigdy nie dość żalu. Im
bardziej poczujesz się grzeszny i gorszy od innych, tym więcej zrobisz
miejsca dla łaski i dla twojej wiary".104
185. Dokonuje się to na modlitwie, kiedy stajesz przed Bogiem w
postawie celnika (Łk 18,9-14), ale najpełniej ma miejsce
wówczas, kiedy kierowany żalem za grzechy klękasz do kratek
konfesjonału. Jest to uprzywilejowana chwila w twoim życiu, w
której możesz odkryć miłość Boga. "Jeśli ja, Jego biedne,
małe
stworzenie - powiedziała św. Tereska od Dzieciątka Jezus do s. Marii od
Przenajświętszej Trójcy - poczułam do ciebie tyle miłości,
kiedy
wróciłaś do mnie, to cóż dopiero musi się dziać w
sercu
dobrego Boga, kiedy do Niego powracamy. (...) Tak, to pewne, szybciej
niż ja zapomni On o wszystkich naszych nieprawościach, by już nigdy
nich nie pamiętać ... A nawet uczyni więcej: będzie kochał nas jeszcze
bardziej niż wtedy, gdyśmy jeszcze nie zawinili !"105
186. Każdy pierwszy piątek miesiąca uczyńmy w szkole dniem pojednania i
stwórzmy uczniom możliwość przystąpienia do sakramentu
miłosierdzia. Kiedy ze skruchą wyznajesz swoją winę w konfesjonale,
Bóg odbudowuje ruinę, jaką popełnione grzechy uczyniły w
twoim
sercu, w sercu innych ludzi i w świecie. Co więcej, miłosierny Ojciec
ujęty taką postawą da ci to, co ma najlepszego. Kiedy syn marnotrawny
wyznał swoją winę, ojciec rzekł do sług: "Przynieście szybko najlepszą
szatę..." ( Łk 15,22b). Daje synowi to, co najlepsze.
187. Skruszone dziecko Ojciec obdarowuje swoją szczególną,
największą miłością. Bierze je w ramiona i tuli do serca (por.Łk
15,3-7) . Jeżeli będziesz zawsze skruszony, będziesz stale na rękach
Boga i pozwolisz Mu przenieść się przez życie. Nieobecność skruchy
sprawia, że wyrywasz się z bezpiecznych, pełnych miłości ramion Ojca i
sam idziesz przez życie, dźwigając jego jarzmo. Pielęgnowanie skruchy
to twoje chrześcijańskie powołanie.
188. "Bóg z bezgraniczną cierpliwością oczekuje na naszą
skruchę. Oczekuje, że kiedyś będziemy przyznawali się, i to jak
najczęściej, do naszego zła".106 Dlatego staraj się nie tylko często
przystępować do sakramentu nawrócenia, ale żyj łaską tego
sakramentu w codzienności. Ma to miejsce wówczas, gdy w
codziennym życiu pielęgnujesz postawę, jaką masz wobec Boga klęcząc u
kratek konfesjonału.
Świętowanie
189. Świętowanie jest ważnym elementem życia ludzkiego. Świadczy o
godności człowieka i wielkości jego powołania. Składa się nań oddanie
czci Bogu i odpoczynek.
190. Dodatkowe dni wolne od zajęć lekcyjnych przypadają na:
Uroczystość rozpoczęcia roku szkolnego,
Święto Patronalne Stowarzyszenia,
Święto Patronalne Szkoły,
Święto Edukacji Narodowej,
Rekolekcje wielkopostne,
Uroczystość zakończenia roku szkolnego,
Inne święta ogłoszone przez dyrektora szkoły.
Rok liturgiczny
191. Życie szkoły powinno wpisywać się w liturgiczne życie Kościoła i
je odzwierciedlać. Dlatego należy przygotować na widocznym i centralnym
miejscu w szkole w okresie:
Adwentu - roratę, umieszczoną w wieńcu adwentowym, i odprawić Mszę Św.
roratnią
Bożego Narodzenia - żłóbek, i odprawić nabożeństwo adoracji
żłóbka,
Wielkiego Postu - krzyż, i odprawić nabożeństwo Drogi Krzyżowej,
Wielkanocy - paschał, i obraz Jezusa Miłosiernego (od II Niedzieli
Wielkanocnej) oraz odprawić nowennę przed uroczystością Zesłania Ducha
Świętego,
oktawy modlitw za zmarłych - krzyż z lampkami, i odprawić nabożeństwo
za zmarłych.
Rekolekcje
192. W czasie trwania roku liturgicznego Kościół zachęca nas
do
przeżycia rekolekcji szczególnie w okresie Adwentu i
Wielkiego
Postu. Rekolekcje adwentowe odbywają się na terenie szkoły, nie
uszczuplając zajęć szkolnych. Powinny im towarzyszyć spotkania z ludźmi
wiary, świadectwa, warsztaty, dzielenie w grupach. Rekolekcje
wielkopostne przeżywane są poza terenem szkoły i mają charakter
zamknięty.
193. Wszyscy pragnący pogłębiać i ożywiać swoją więź z Chrystusem mają
możliwość uczestniczenia w rekolekcjach wakacyjnych.
Pielgrzymki
194. "Chrześcijanie ... mieszkają we własnej ojczyźnie, ale jako
pielgrzymi. Podejmują wszystkie obowiązki jako obywatele, ale i
podchodzą do wszystkiego jak cudzoziemcy..."107 - przypomina nam autor
Listu do Diogeneta.
195. Na tę ważną prawdę chrześcijańskiego życia uwrażliwiają nas
pielgrzymki. Dlatego w każdym roku szkolnym organizujemy pielgrzymkę:
do miejscowego sanktuarium maryjnego na uroczyste zakończenie triduum
ku czci
św. Stanisława Kostki, patrona młodzieży i dzieci - 18 września dla
gimnazjów i szkół po stawowych oraz w sobotę po
18
września dla liceów,
w kwietniu na Jasną Górę dla maturzystów,
w czerwcu w pierwszy dzień wakacji na Jasną Górę na dzień
jedności szkół,
w ostatnią sobotę września na Jasną Górę dla
absolwentów szkół licealnych.
Współpraca z Kościołem lokalnym
196. "Obecność Kościoła w dziedzinie szkolnictwa zaznacza się w
szczególny sposób przez szkołę katolicką".108 To
stwierdzenie Soboru ma wartość historyczną i programową. W wielu
miejscach od dawnych czasów, szkoły katolickie związane są z
klasztorami, kościołami katedralnymi i parafialnymi. Jest to widoczny
znak obecności i jedności. Kościół ukochał swe szkoły, w
których wypełnia zadanie formacji swych dzieci.
197. "Obecności Kościoła w szkole odpowiada obecność szkoły w Kościele.
Wynika to z ich wzajemnego odniesienia. Kościół,
który
wyraźnie świadczy o Zmartwychwstaniu Chrystusa, jest również
miejscem, w którym szkoła katolicka odnajduje swoje
źródło".109
198. "Bycie sakramentem wewnętrznego zjednoczenia ludzi z Bogiem jest
pierwszym celem Kościoła".110 Cała Jego struktura i działalność jest
podporządkowana świętości Jego członków - prowadzeniu ich do
zjednoczenia z Bogiem. Temu celowi powinna być podporządkowana także
działalność szkoły. Pomagając członkom społeczności szkolnej w
jednoczeniu się z Bogiem, szkoła prowadzi ich najskuteczniej do pełnej
dojrzałości ludzkiej i chrześcijańskiej, ponieważ osiąga je jedynie
człowiek zjednoczony z Bogiem.
199. Na tej drodze - ku zjednoczeniu z Chrystusem - szkoła realizuje
postulat integralnej formacji ludzkiej, "ponieważ w Chrystusie,
Człowieku doskonałym, wszystkie wartości ludzkie znajdują swoją pełną
realizację i harmonijną jedność".111
200. Kościół jest nie tylko znakiem, ale i narzędziem
jednoczenia ludzi z Bogiem. Uświęcenie człowieka dokonuje się w
Kościele, który na tym świecie jest sakramentem zbawienia.
Dlatego szkoła uczy swoich członków miłości do Kościoła,
wierności Jego nauczaniu, szacunku i uległości wobec Jego pasterzy.
201. Wraz z dekretem, uznającym ją za katolicką, szkoła otrzymuje ze
strony właściwego biskupa "pełnomocnictwo" do bycia instytucją
apostolską. Jako instytucja apostolska - przy użyciu właściwych sobie
metod i środków - powinna uczestniczyć w zadaniach
apostolskich
hierarchii. Dokonuje się to przede wszystkim poprzez szczere
przylgnięcie do nauczania Kościoła, troskę wysoką jakość nauczania
religijnego, otwarcie na życie i problemy Kościoła lokalnego i
powszechnego oraz więź i oddanie Ojcu Świętemu i miejscowym biskupom.
202. "Nauczanie [religijne], które nie może się ograniczyć
do
lekcji religii przewidzianych w programach szkolnych, powinno być
udzielane w szkole w sposób dobitny i systematyczny, aby
pomagać
uczniowi w osiągnięciu równowagi między kulturą świecką a
kulturą religijną. Takie nauczanie różni się zasadniczo od
każdego innego, ponieważ nie stawia sobie za cel osiągnięcia prostego
przyjęcia umysłem prawdy religijnej, lecz złączenia się całą istotą z
Osobą Jezusa Chrystusa".112
203. Szkoła katolicka ma do wypełnienia także własne zadania
duszpasterskie. Szanując autonomię i kompetencje
poszczególnych
nauk, prowadzi swoich uczniów ku syntezie wiary i kultury
oraz
wiary i życia. Realizacja tego celu zależy nie tyle od doboru
przedmiotów czy treści programowych, ile od pracujących w
szkole
nauczycieli, którzy na wzór Chrystusa, jedynego
Nauczyciela, są wezwani do przekazywania prawdy nie tylko słowami, ale
czynem i całą swoją postawą. W osobie wychowawcy powinna odzwierciedlać
się synteza kultury, wiary i życia. Dopiero wówczas
nauczanie
stanie się prawdziwą szkołą wiary, a duch Ewangelii przeniknie całą
szkolną działalność.
204. Na tej drodze powstaje w szkole - przeniknięta duchem
ewangelicznej wolności i miłości - wspólnota chrześcijańska.
"Za
jej pośrednictwem Kościół miejscowy ewangelizuje, kształci,
współpracuje w budowaniu zdrowych i mocnych zasad moralnych
u
swego ludu".113 A wobec braków dzisiejszej rodziny i
społeczeństwa, przy jej pomocy prowadzi integralne kształtowanie
osobowości chrześcijańskiej.
205. Kościół jest zatroskany o utrzymanie istniejących i
powstawanie nowych szkół katolickich z tego powodu, że
obecność
tego typu szkół w systemie szkolnym danego państwa poszerza
wolność nauczania, a przez to przyczynia się do zapewnienia wolności
sumienia oraz prawa rodziców do wyboru szkoły,
która
najlepiej odpowiadałaby ich wychowawczym poglądom.
206. Jeżeli szkoła będzie osamotniona w swoich zmaganiach, a jej
działalność spotka się z niezrozumieniem, to dla osób
odpowiedzialnych za szkołę taka sytuacja stwarza optymalne warunki dla
rozwoju ich wiary i szukania oparcia tylko w Bogu. Jest to drogocenny
talent dany im przez Opatrzność Bożą, z którego można tak
wiele
wykrzesać. Wszystko, co cenne na tym świecie, rodzi się z krzyża.
"Tylko cierpienie rodzi duszę dla Boga"- mówiła św. Tereska.
Ważne terminy
207.
30 wrzesień - zgłoszenie kandydatów do Złotej Tarczy i
szkoły do
przeprowadzenia tej uroczystości, zgłoszenie liczby uczniów,
15 luty - złożenie sprawozdań dyrektorów,
bilansów i planów finansowych,
30 kwiecień - złożenie osobiście arkusza organizacyjnego szkoły,
20 czerwiec - zgłoszenie wyjazdu na rekolekcje wakacyjne
uczniów, pracowników szkoły i
rodziców. Wraz ze
zgłoszeniem należy przekazać przynajmniej 50% pełnej odpłatności.
Nabór uczniów
208. Formę naboru nowych uczniów określa statut szkoły.
Przeprowadza go dyrektor szkoły, informując uczniów i
rodziców o charakterze szkoły, jej statucie, Programie
wychowawczym, regulaminie uczniowskim, i innych ważnych dokumentach.
Kalendarium szkoły
209. Przedstawione w Programie wychowawczym kalendarium nie wyczerpuje
całego bogactwa życia szkoły i nie chce go ograniczać. Ma inspirować do
poszukiwań i pomagać w kształtowaniu wspólnego dziedzictwa
duchowego szkół Stowarzyszenia.
210. Kalendarium stanowi fragment wychowawczego planu szkoły,
który tworzy Opatrzność Boża poprzez dziejące się w szkole
wydarzenia. Realizacja tego planu wymaga od wychowawców
postawy
czujności, otwarcia i uległości wobec Boga. Postawa ta jest owocem
intensywnego życia wewnętrznego. Dlatego formacja duchowa
wychowawców jest pierwszym elementem programu wychowawczego
szkoły.
211. W kalendarium nie chodzi jedynie o solidność w realizacji
poszczególnych zadań, ale o pomoc w związywaniu
poszczególnych pracowników szkoły,
rodziców i
uczniów z Chrystusem, który jest fundamentem
szkoły
katolickiej. W realizacji kalendarium nie chodzi o zewnętrzną fasadę,
ale o wewnętrzną prawdę, której poznanie i przyjęcie
prowadzi do
dojrzałości w człowieczeństwie.
Zakończenie
212. Natchnieniem dla przedstawionego programu wychowawczego jest
widzenie rzeczywistości, historii i człowieka w świetle wiary. Światło
wiary poucza nas, że szkoła i jej historia to wydarzenie zbawcze, w
którym obecny jest Chrystus ukrzyżowany i zmartwychwstały, a
Jego obecność ma jeden cel - nasze zbawienie. "Wszystko pochodzi z
miłości, wszystko jest skierowane ku zbawieniu człowieka,
Bóg
czyni wszystko tylko w tym celu". 114 Przyjęcie podarowanego nam w
Chrystusie daru odkupienia to cel, ku któremu powinno
zmierzać
każde życie ludzkie.
Przypisy:
1.Ku nowej ewangelizacji, Zawierzyć się opatrzności, miłości, s. 64
2.Sobór Watykański II, Deklaracja o wychowaniu
chrześcijańskim, 8
3. Kongregacja do spraw wychowania katolickiego, Religijny wymiar
wychowania w szkole katolickiej, 25
4. Kongregacja do spraw wychowania katolickiego, Szkoła katolicka, 73
5. Anselm Grün, O duchowości inaczej, s. 71
6. tamże, s. 69n
7. tamże, s. 71
8. tamże, s. 71
9. Kongregacja do spraw wychowania katolickiego, Religijny wymiar
wychowania w szkole katolickiej, 29
10. Kongregacja do spraw wychowania katolickiego, Religijny wymiar
wychowania w szkole katolickiej, 105
11. Kongregacja do spraw wychowania katolickiego, Szkoła katolicka, 59
12. Kongregacja do spraw wychowania katolickiego, Religijny wymiar
wychowania w szkole katolickiej, 106
13. tamże, 95
14. Anselm Grün, O duchowości inaczej, s. 36
15. Ks. Tadeusz Dajczer, Rozważania o wierze, s. 89 (wyd.VII,1994 r.)
16. Ku nowej ewangelizacji, Szukanie oparć pośród nocy
ciemnej, s. 75n
17. tamże, s.78n
18. Katechizm Kościoła Katolickiego, 2223
19. tamże, 2223
20. tamże, 2229
21. Ku nowej ewangelizacji, Oparcia w miłości - prawdziwe i złudne, s.
25
22. tamże, s. 23
23. tamże, s. 27
24. tamże, s. 21
25. tamże, s. 23
26. Ku nowej ewangelizacji, Chrześcijańskie wychowanie w rodzinie, cz.
I, s. 15
27. Ku nowej ewangelizacji, Chrześcijańskie wychowanie w rodzinie, cz.
II, s. 50
28. Ku nowej ewangelizacji, Chrześcijańskie wychowanie w rodzinie, cz.
I, s. 40
29. Katechizm Kościoła Katolickiego, 2223
30. Kongregacja do spraw wychowania katolickiego, Religijny wymiar
wychowania w szkole katolickiej, 40
31. Kongregacja do spraw wychowania katolickiego, Szkoła katolicka, 40
32. Wilffrid Stinissen, Terapia duchowa, s. 13
33. tamże, s. 13n
34. tamże, s.48
35. tamże, s. 50
36. tamże, s. 56
37. Ku nowej ewangelizacji, Szukanie oparć pośród nocy
ciemnej, s. 70n
38. Ku nowej ewangelizacji, Komunia życia z Maryją drogą ku pojednaniu
z Bogiem i ludźmi, s.41n
39. Ks. Tadeusz Dajczer, Rozważania o wierze, s.62n
40. Anselm Grün, O duchowości inaczej, s. 64
41. tamże, s. 45
42. tamże, s. 17
43. tamże, s. 34
44. André Louf, W rytmie łaski, s. 72
45. Ks. Tadeusz Dajczer, Rozważania o wierze, s. 83
46. Anselm Grün, O duchowości inaczej, s. 63n
47. tamże, s. 63
48. tamże, s. 75
49. Ks. Tadeusz Dajczer, Rozważania o wierze, s. 108
50. tamże, s. 109
51. św. Jan od Krzyża, Rady i wskazówki, II, 14
52. ks. Tadeusz Dajczer, Rozważania o wierze, s. 112
53. tamże, s. 45
54. Wilffrid Stinissen, Terapia duchowa, s. 20
55. Alessandro Pronzato, Rozważania na piasku, s. 119
56. Ku nowej ewangelizacji w III Tysiącleciu chrześcijaństwa, Zawierzyć
się Opatrzności Bożej, s.265
57. Anselm Grün, O duchowości inaczej, s. 39-40 (przysłowie
chińskie)
58. tamże
59. Ku nowej ewangelizacji, Bóg oparciem w świecie ludzkiego
zagubienia, s.10
60. tamże
61. Ku nowej ewangelizacji w III Tysiącleciu chrześcijaństwa, Zawierzyć
się Opatrzności Bożej, s.265
62. Ks. A. Żychliński, Wtajemniczenie w umiejętność świętych, s. 16n
63. Ku nowej ewangelizacji, Szukanie oparć pośród nocy
ciemnej, s. 53n
64. tamże, s. 56
65. tamże, s. 55n
66. tamże, s. 60n
67. Ku nowej ewangelizacji, Bóg oparciem w świecie ludzkiego
zagubienia, s. 59
68. Ku nowej ewangelizacji w III Tysiącleciu chrześcijaństwa, Zawierzyć
się Opatrzności Bożej, s.265
69. Ku nowej ewangelizacji, Bóg oparciem w świecie ludzkiego
zagubienia, s. 60n
70. tamże, s. 58
71. Alessandro Pronzato, Rozważania na piasku, s. 34n
72. Ku nowej ewangelizacji w III Tysiącleciu chrześcijaństwa, Zawierzyć
się Opatrzności Bożej, s.18n
73. tamże, s.194
74. Alessandro Pronzato, Rozważania na piasku, s. 69
75. Ku nowej ewangelizacji, Komunia życia z Maryją drogą ku pojednaniu
z Bogiem i ludźmi, s. 61
76. Wilffrid Stinissen, Terapia duchowa, s. 82
77. Ks. Tadeusz Dajczer, Rozważania o wierze, s. 65
78. tamże, s. 75
79. Ku nowej ewangelizacji, Bóg oparciem w świecie ludzkiego
zagubienia, s. 23
80. Ku nowej ewangelizacji w III Tysiącleciu chrześcijaństwa, Zawierzyć
się Opatrzności Bożej, s.267
81. s. Faustyna, Dzienniczek, 1318
82. św. Franciszek z Asyżu, Pisma, s.66
83. Anselm Grün, O duchowości inaczej, s. 19
84. św. Teresa od Jezusa, Twierdza wewnętrzna, roz.10 p.7
85. Ku nowej ewangelizacji, Bóg oparciem w świecie ludzkiego
zagubienia, s. 40n
86. Ku nowej ewangelizacji w III Tysiącleciu chrześcijaństwa, Zawierzyć
się Opatrzności Bożej, s.95
87. Paideia chrześcijańska, Świecki katolik świadkiem wiary w szkole,
149
88. Jak wychowywać?, Program wychowawczy Archidiecezjalnego Męskiego
Liceum Ogólnokształcącego
im. ks. R. Archutowskiego w Warszawie, s.74
89. Katechizm Kościoła Katolickiego, 1903
90. tamże, 1906
91. tamże, 1925
92. por. Winfried Wermter, Wydarzenie jest możliwe - nawet dzisiaj, s.
73
93. Ku nowej ewangelizacji w III Tysiącleciu chrześcijaństwa, Zawierzyć
się Opatrzności Bożej, s.62
94. Katechizm Kościoła Katolickiego, 2239,2240
95. Ks. Tadeusz Dajczer, Rozważania o wierze, s. 218
96. Ku nowej ewangelizacji w III Tysiącleciu chrześcijaństwa, Zawierzyć
się Opatrzności Bożej, s.26
97. Ks. Tadeusz Dajczer, Rozważania o wierze, s. 220
98. Ku nowej ewangelizacji w III Tysiącleciu chrześcijaństwa, Zawierzyć
się Opatrzności Bożej, s.222
99. tamże, s.222
100. tamże, s.230
101. ks. Tadeusz Dajczer, Rozważania o wierze, s.197
102. Ku nowej ewangelizacji w III Tysiącleciu chrześcijaństwa,
Zawierzyć się Opatrzności Bożej, s.224
103. ks. Tadeusz Dajczer, Rozważania o wierze, s.197
104. tamże, s.96
105. św. Tereska od Dzieciątka Jezus, Rękopisy autobiograficzne, s.
286, przyp. 252
106. Ku nowej ewangelizacji, Komunia życia z Maryją jako zanurzanie
duchowej nędzy w Odkupieniu podczas
nocy ciemnej, s.48
107. Katechizm Kościoła Katolickiego, 2240
108. Sobór Watykański II, Deklaracja o wychowaniu
chrześcijańskim, 8
109. Kongregacja do spraw wychowania katolickiego, Religijny wymiar
wychowania w szkole katolickiej, 44
110. Katechizm Kościoła Katolickiego, 775
111. Kongregacja do spraw wychowania katolickiego, Szkoła katolicka, 35
112. tamże, 50
113. Kongregacja do spraw wychowania katolickiego, Religijny wymiar
wychowania w szkole katolickiej, 34
114. Katechizm Kościoła Katolickiego, 313